Kto ma wspomnienia (Konopnicka, 1915)
Kto ma wspomnienia — jest panem przeszłościI może szczęście w oddali mdlejąceTchem swym ożywić i wrócić z nicości.
Kto ma nadzieję — ten ogląda słońceNie narodzonych dla świata stuleciI idzie, chociaż padają tysiące.
Kto wierzy — temu wskróś odmętów świeciZrodzona z bólu, jak łza, perła blada,Co w oceanu przepaściach świt nieci. —
Kto ma cel wzniosły — ten chociaż upada,Taką mogiłę zostawia na ziemi,Że przy niej ludzkość z nędz swych się spowiada.
Kto tęskni — leci skrzydły płonącemiAż do najczystszych wyżyn i błękitów,Lecz ślady znaczy łzami gorącemi.
Kto wątpi — w przepaść rzuca się ze szczytów,Aby z rozbitą piersią dać ludzkościBlady promyczek doskonalszych świtów.
Kto kocha — temu dreszcz nieskończonościPrzebiega duszę rozkoszą z zaświata...Bo miłość złotem berłem jest wieczności.
Kto myśleć umie — ten z orłami lataI mgły przebija wzroku błyskawicą,Nad oceanem krążąc, jak fregata.
Kto życie poznał — ten wieczną tęsknicąGoreje pośród nędz i smutków ziemiI poco żyje, jest mu tajemnicą.
Kto cierpi — często oczyma smutnemiSam na świat rzuca kir z swojego proga,Choć słońce płonie blaskami złotemi.
Kto szuka prawdy — ten zwycięża BogaI tajemniczą unosi zasłonęI wypatruje, kędy światom droga.
Kto wytrwa — choćby serce miał zranioneI obie ręce przybite do krzyża,Ten nosi — wprawdzie cierniową koronę.
Kto naprzód idzie — ten przyszłość przybliżaI wylatuje poza czas swój gońcemAż do jutrzenki, jak ptaszyna chyża.
Wielkiego czynu kto zabłyśnie słońcem,Ten w plon zapładnia wokół ziarnka małeI jest imieniem wieku gorejącem.
Kto rzuca słowo, jako złotą strzałę —Niech wie, że echo jego nie przepada,Lecz jutro zrodzi hańbę albo chwałę.
Kto pragnie — ten, jak namiętna kaskada,W otwartą przepaść srebrzystymi szumy,Choć jej nasycić nie może, wciąż spada.
Kto milczy — idzie samotny przez tłumy,Trzymając berło królewskie swobody,A w duszy niosąc świat cichej zadumy.
Kto duchem umie na wieki być młody,Ten w chwili śmierci radosną źrenicąWita przyszłości dzieje i narody.
Kto się udręcza bytu tajemnicą,Ten własne swoje serce rwie w kawały,Aż je przepaście bezdenne pochwycą.
Kto jest na szczycie — stoi, jak cel strzały,Lecz ma na piersi tarczę djamentowąObojętności na gniew tłumów cały.
Kto marzy — tęczę w duszy tka różowąI jak do tęczy, słońca mu potrzeba,Co przez łez chmurkę prześwieca perłową.
Kto dla głodnego ducha łaknie chleba —Pracować musi: raz tylko przez dziejeLudziom w pustyni manna spadła z nieba.
Kto w górę patrzy, ten niekiedy dniejeI prac się dziennych przedwcześnie nie ima.Czekając, aż mu świt zabłękitnieje.
Kto nieskalany sztandar prawdy trzyma,Ten, gdy opadnie z wieku mgła ciemnoty,Nosi w ludzkości nazwisko olbrzyma.
Kto w duszę bierze miljonów tęsknoty,Ten ruchy ziemi tchnieniem nagli swojem,Jako męczennik wplecion w jej obroty.
Kto pada w szrankach, zwyciężony bojem,Ten, jak gladjator, ostatnim swym ruchemWinien okazać zwycięstwo... spokojem.
Kto jest człowiekiem — niech umie być duchem.
Comments
Loading comments…