Modlitwa Ezdraszowa (Konopnicka, 1915)
O Panie! daj dziś mówić duszy mej przed Tobą!Nie o wszelkim człowieku, który sąd Twój czyni,Ale o ludu Twoim, co z swoją żałobą —Nędzarz wzgardzony — błądzi po życia pustyni!Ale o Twem dziedzictwie, dla którego płaczę,Ale o domu ojców, dla których boleję,Ale o pokoleniu, co stopy tułaczePo obcych krwawi drogach, goniąc swe nadzieje.
Ty zasię mierzysz czasy, a Twoje źreniceNa powietrze wzniesione i na wysokości...A z rąk swych puszczasz wieki, jako gołębice,A straż Twoja w płomieniu i w wichrów chyżości.Rozkazanie Twe mocne, a ład Twój straszliwy...Trwająca jest Twa powieść i prędkie Twe sądy...Spojrzenie Twe wysusza mórz głębie, a lądyRozpuszcza w oceanach, co niosą fal grzywy..................
Ty wybierasz narody i dajesz im zbroje,I stawiasz je, jak wodze, przed hufce stuleciI patrzysz, jak się wzmaga i jako się świeciTwój orzeł podsłoneczny, lecący na boje...I do nóg jego rzucasz zastępy i tronyI miecz zapalasz gromem — i ściągasz go zasieI gasisz, jak pochodnię, i porzucasz w czasie,Jako proch osypany i popiół wzgardzony.
Lecz ducha tego, który w piersiach jego żywie,Jako mgłę srebrną, puszczasz i jako dym siny,W tajny wątek żywota i w ludów zaczynyI siejesz, jako ziarno zbożowe na niwie.A nie nalezion będzie między umarłemi
Żaden z tych, którzy tchnęli pod Twoje błękity...I wzbudzisz z nocy śmierci — jutrzenki i świty,I dębom powalonym wstać każesz na ziemi...................
Lecz teraz w rozdzieleniu czasów żywot pędzęI na rozstajnych drogach sądów Twoich stoję;Przeto wołam i ludu wyznawam Ci nędzę,Co, jak robak, w źrenicy zakrwawia łzy moje.....................
Przeczżeś rozproszył, Panie, jedynaczka swegoI drapieżnym go wielu dałeś na zginienie?Przeczżeś go Ty porzucił w pył drożny i w cienie,Iż depcą po nim konni i ci, którzy biegą?...Przeczżeś zdmuchnął nad głową maluczkich swą zorzęI nakarmił jastrzębie polnemi ptaszęty?Azaż ziemia moc swoją z krwi tylko brać może?Azaliż zwyciężony — przed Tobą przeklęty?.....................
Lecz mowa o tych rzeczach trzęsie się i łamieI drży w sobie, zgwałconym zaparta językiem,A wołaniem przed Tobą — wzniesione to ramię,A milczenie skrzywdzonych — przed Tobą jest krzykiem!
Comments
Loading comments…