Na cześć Elizy Orzeszkowej
W czyją to cześć te serca biją dzwonem?Komu chcą nieść snop kwiecia wraz z pokłonem?Pod czyj to znak, na czyje hasło śpieszyRwący się ptak, duch tej niewieściej rzeszy?
Czy wraca z dróg, czy idzie w bój wódz mężny,Tryumfów bóg, bohater walk orężny?Czy mędrca skroń, co zbadał wiedzę całą,Niewieścia dłoń ma dziś uwieńczyć chwałą?
Tak! Idzie wódz, co zwiódł ogromne boje,By cienie zmódz, by zdobyć dnia podwoje,Co starą noc w jej twierdzach dziś zwycięża;Tak! Idzie moc: Niewiasta z sercem męża!
Tak! Idzie duch, co zawsze leciał w słońce,Co porwał w ruch bezwładnych dusz tysiące,Co słabym dał tarcz światła ku obronieI prawdy dział w skrzywdzonych złożył dłonie!
Dawno już świat te słowa słyszał wieszcze,Że lilji kwiat, zamknięty słońcu jeszcze,
Przez znój i trud, przez życia krwawe burzePrzyszłości cud w myślącą zmieni różę.
Dawno już dreszcz przez serce szedł stulecia,A wichr i deszcz otrząsał puchy kwiecia;I lilji pąk na wieku skalnym złomieWśród łez i mąk przemieniał się widomie.
Lecz długo tkwił w tej opoczystej roli,A nie miał sił, świadomej nie miał woli,By słońcu swój otworzyć kielich cały. —I tak trwał bój i łzy i męka — trwały.
Aż przyszedł duch, niewieści duch świetlany,I krwawy puch opatrzył jako ranyI światło róż w płomiennej tchnął iskierceI myślą róż naznaczył lilji serce.
I podniósł kwiat koronę swą przejasnąNa ducha świat, na blaski, co nie gasną,I uczuł sam zakwitu siłę nową!I tak się nam spełniło wieszcze słowo.
Ten wiek, co się przybliża już dla świataW przedświtu mgle, w podwoje co kołata,Ten wiek, co nas powiedzie w nowe mety,On będzie zwan stuleciem praw kobiety!
A prawem tem: odważnie spojrzeć w życie,Złud wzgardzić snem, do pracy wstać o świcie,Na trudu dział dla braci wyjść i z braćmiI mężnie trwać, choć słońce chmura zaćmi!
A prawem jest — do służby czuć się ziemiI światła chrzest zatwierdzić czyny swemi;A prawem to, by podjąć do połowyCiężar, co gnie kochane, drogie głowy!
Na takich praw, na praw człowieczych księgęZłożył twój duch niewieścich serc przysięgę,I poszedł w znój, niosący nam sztandary,I wygrał bój i zdobył laur ofiary.
O, sława ci, coś męstwem naszem byłaW te zmierzchu dni, gdy w nas marniała siła,Do której lud, do której kraj ma prawa...Hetmanko dusz niewieścich, tobie sława!
O, sława ci, co nie w rozkoszy puchyTuliłaś nas, lecz hartowałaś duchy!A budząc nas, jak dziecię, co w dzień drzemie,O bicie serc miljona — wzmogłaś ziemię!
Jeszcze nasz siew nie wydał swego żniwa,Na kłosach jeszcze nam zasługi zbywa.Więc tylko nieść możemy pól tych kwiecieNajpierwszej dziś i Polce i kobiecie!
1898 r.
Comments
Loading comments…