Na Ghetto
Święto dzisiaj w Awinionie!Dziś nastaje papież nowy,Piękna Sarah żółtą wstęgęU biblijnej wiąże głowy.
Wczoraj jeszcze włos jej kruczyTurban stroił szkarłatowy;Lecz dziś zmienić musi barwy,Bo nastaje papież nowy.
Piękna Sarah, żona młodaUczonego kabalisty,Zna z pamięci wszystkie prawaI żelazne wszystkie listy.
Wie, że kiedy nad RodanemZgaśnie cicho zorza złota,Za jej ludem i poza niąZatrzasną się czarne wrota...
Zatrzasną się z głuchym jękiem,Jak trumienne, czarne wieko,Zamkną stare, ciasne GhettoPod papieskich praw opieką.
Ją, jej ojca i jej dziada,Co ma oczy ślepe, mgliste,I jej męża suchotnika,Uczonego kabalistę.
Wtedy liczą srebrne skudy,Franczeskony złote znaczą,I czytają księgę świętą,I wieczerzę jedząc, płaczą.
A dziad stary wznosi głowę,Broda biała mu powiewa,I proroctwo JeremiaszaPrzenikliwym głosem śpiewa.
O tych wielkich śpiewa czasach,Kiedy wszelka pęknie krata,Kiedy Ghetta już nie zaznaOdrodzone plemię świata...
O potężnym wodzu śpiewa,Co rozepchnie te wierzeje,O tym wodzu, co już idzie,O dniu Pańskim, co już dnieje...
I podnosi obie dłonie,I łzy z oczu ślepych biegą,
Kiedy woła tak do PanaWielkim głosem Jeremiego.
Wtedy ojciec drżącą rękąCoraz prędzej skudy liczy,Coraz prędzej zgarnia złotoKabalista suchotniczy.
Zmierzch tak ciężki, noc tak długa,Stare Ghetto pełne jęku...Pod świecznikiem piękna SarahZwiesza głowę swą na ręku.
Jej biblijne oczy płoną,Pięść jej drobna się zaciska,A z granatu warg czerwonychDrobnych zębów ostrze błyska.
I na usta jej się tłoczą,Jakieś groźby i przysięgi...I chciałaby zerwać z głowyI podeptać żółte wstęgi.
I chciałaby, tak jak Jahel,Wbijać gwoździe w skroń Sisary...A tu z brzękiem złoto pada,A tu śpiewa dziad jej stary.
Comments
Loading comments…