Na obczyźnie — II
Już najgorsza taka droga,Już najgorsze takie wrota,Co wywodzą z twego proga,Chato moja! — Moja złota!
Już najkrwawsza taka zorza,Najsmutniejsza taka dola,Co wypędza het, za morza,Z swojej ziemi, z swego pola.
Choćby ci też gdzie świeciłyTrzy księżyce i trzy słońca,Już ty własnej nie masz siły,Już twa dusza jest mdlejąca.
Choćby tobie dwoje żniwo,Choćby w żniwie dwoje plonu,Zawsze tęsknisz do zagonu,Coś go orał sochą krzywą.
Zawsze dusza ci uciekaZa te góry, za te wody,Zawsze chata ci daleka,Jak chleb, pachnie i jak miody.
I z ptaszyną oną lotną,Co po skraju niebios płynie,Duszę puszczasz swą samotnąKu zagrodzie... ku rodzinie...
Comments
Loading comments…