Na pobojowisku
O Grochowskie pole sławne!Olszynowy lesie krwawy!Tyś pomnikiem naszych nieszczęść;I ogromnych bojów sławy!
O, gdyby tam była zgoda,Gdyby wodza wiara miała,Pewno nogaby MoskalaW kraju naszym nie postała!
Drogo bitwę tę opłaciłŻołnierz polski krwią swą dzielną,Ale klęski jego nawet,Chwałą kwitną nieśmiertelną.
Tam Mycielski Ludwik zginął,Gdy związawszy ranę w szmaty,Znacząc drogą ślad swój krwawy,Szedł zagwoździć dwie armaty.
Już dochodził do bateryi,Już dosięgał — blednąc — działa,Kiedy kula go moskiewskaW pierś trafiwszy — dokonała.
Tam i Szembek padł jenerał,Z konia lecąc pod kopyta:— Naprzód! — wołał — Naprzód nasi!Kraj zwycięzców niech powita!
Dziewięć padło tam tysięcyI konnicy i piechoty,A imiona ich OjczyznaWpisze kiedyś w rejestr złoty.
Dwakroć tyle Moskwy legło,Wśród krwawego tego pola...I to ludzie! Idą — bo ichRozkaz pędzi — carska wola.
Pod Grochowem, tu raz pierwszyBłysnął sztandar ten przyszłości —— W bój idziemy tak dla naszej,Jak dla waszej też wolności.
O było to piękne godło!Już go dzieje nie zapomną...Wzejdzie kiedyś nad narodemZorzą złotą i ogromną!
O ty kulo nieszczęśliwa,Chłopickiego coś raniła...Hej, inaczej z takim wodzemWiara nasza by się biła!
O nieszczęsny Krukowiecki,Coś opuścił boju pole...Równy zdradzie czyn twój leżyPlamą czarną na twem czole!
O Grochowskie pole krwawe,O ty świadku naszej sławy,Ogarnęła ciebie Moskwa,Lecz nie weszła do Warszawy.
Ogarnęła ciebie Moskwa,Swym ogromem, lecz nie męstwem!Grochów zawsze pozostanieI wśród klęski — nam zwycięstwem!
Comments
Loading comments…