Nasza harfa

Niemo stoi harfa nasza,A na harfie czarna chusta.Czasem tylko cichem tchnieniemNiewidzialne tchną w nią usta.

Czasem tylko przez jej strunyBłysk przeleci gwiazdą bladą,Niewidzialne na nią ręceNiewidzialne palce kładą.

I drżą wówczas harfy struny:Światło rośnie, rozebrzmiewa,Rozedźwięcza wskróś powietrze...Harfa płonie, harfa śpiewa.............Dziwną śpiewa pieśń! Echowe,Rozechwiane drżą jej tony,Jakby iskier z pozaświeciaWzleciały miljony.

Dziwną śpiewa pieśń! Głębokie,Pierworodne płyną tony,Jakby z ziemi się dźwigałyCiężkich tchów miljony.

Wieją iskry, tchnienia dyszą,Glina drży za swym aniołem,Aż się zerwą, zakołysząI przenikną społem.

Aż się porwie w lot bez końca,W żywych ogniach cała złota,Pełna ziemi, gwiazd i słońca —— Wieczna pieśń żywota!............Przepotężną oto siłąDwuświat spoił się daleki...— Przed wiekami to już było,A będzie — na wieki.

Duch i ziemia, duch i ciałoTo nie rozłam już kaleki...— Przed wiekami to się stało,A stało — na wieki.

Duch zaślubion z gliny bryłą,Proch pochwycon w gwiezdne cieki...Przed wiekami to już było,A będzie — na wieki.............To była Arjów pieśń!... Oddech radosnyW słońce, rozkwitłej świeżo duszy świata,

Rozkoszy dreszcz to był i wybuch wiosny,Dzwon życia, co w pierś kołata.

To była Arjów pieśń!... Ta pieśń dalekaCo rajskie jeszcze ogrójce pamięta,Pierwszych jutrzennych ołtarzy człowiekaJasna kapłanka i święta.

Przejrzyste były jej szaty. Wskróś słowaDuch blasków swoich nie taił zazdrośnie,Widny nią, przez nią, w niej. Tak szła echowa,Zaświatem w świata przedwiośnie.

Od świętych zdrojów szła, od świętych szczytówGór, co tak blizkie Boga były jeszcze,Że wprost Mu u stóp, na harfie błękitów,Wiązała struny swe wieszcze.

Za porankową szła tak Ducha gwiazdą,Brzaskiem oświtła i zorzą otchniona,Pełne skowronków, na piersi swej gniazdoNiosąc ukryte w ramiona.............I tak przyszła nam z jutrzenką,Powstającą z mórz,I otrzęsła jasną rękąŚwity swoich zórz.

I puściła skrzydłek końceSkowronkowych piór,I rozdzwonił nam pod słońceNaszej wiosny chór.

I rozwiała się po łanieSennych, cichych pól,I ozwało się w nich łkanie,Ozwał tęsknot ból.

I rozwiała się po borach,W sosen, w dębów szum,I zagrały w dźwięcznych korachSurmy naszych dum.

I otrzęsła na wód ciekiModrość swoich szat,I poniosły nasze rzekiSrebrne liry w świat.

A gdzie tchnienie jej powiało,Jak za kwieciem puch,Leciał za nią, ziemią całą,Rozśpiewany duch.............I ta była naszej liryJedna struna.A ta druga — orle skwiry...A ta trzecia — trzask piorunaNa ogromnem bojowisku...A ta czwarta — duch w zabłysku,Wichrowymi gnany loty,Widun świtów złoty!

A gdy pieśniarz zbliżył dłonie,Targnął niemi,W miljonowym grzmiały tonieMoce nieba, moce ziemi;I nie było w nich rozdziałuDusz i ciał od ideału,Tylko jedna, pełna, złota,Jasna pieśń żywota!........................

...A wy czemu ją zaparliW waszym tonie, w waszej pieśni,Czemu od niej odumarliWy — cieleśni?

Czemu struny jej zrywacieU gwiaździstych gdzieś powałów,Wy — grający na rozbracieDusz — od ideałów?

Wiem! Wam na nic nasza lira,Ta podparta sercem ludu...Wiem, pieśń wasza, pieśń wampira,Chce ją wyssać — z cudu.............Nie aryjska jest pieśń wasza!Żywiącego nie ma tonu.Ona trupi dech roznaszaNiniw, Babylonu...

Skróś bisiorów, skróś purpury,Gdzie się wasza pieśń przewala,Błyska zieleń wężej skóryFegora-Baala.

Nie aryjscy wy pieśniarze,Obcy nam jest szał wasz dzikiI dymiące żądz ołtarze:Wy — Assyryjczyki!

Skróś wiosennych waszych kwiatów,Skróś kadzideł trybularzy,Blask się próchna po was żarzyStarością Azjatów!

Nie, nie pójdziem bić pokłonówW assyryjskie wasze chramy!Pieśń, co tchnieniem jest miljonów,Tę pieśń — my ją mamy!............Gasną, cichną harfy struny,Światło w echach się rozwiewa,Kir je kryje w czarne runy...Harfa już nie śpiewa!

Comments

Loading comments…