Nie miejże urazy (Konopnicka, 1915)

Nie miejże urazy do mnie, słonko moje,Że ja w blaskach twoich zachmurzona stoję;Nie miejże urazy, słonko brylantowe,Że ja mam łzy w oczach i schyloną głowę.

Ty chodzisz po niebie, po błękitnem niebie,Złote chmurki biją gościniec dla ciebie,Zorza cię obrzuca różami jasnemi...Ty chodzisz po niebie, ja — po smutnej ziemi.

Gdy oczy otworzysz, blaski dnia się złocą:A ja wstałam czarną, bez rozświtu nocą...Ty wiesz, że gdzie pójdziesz, weźmiesz swe promienie;Ja, choć wołam: »światła!« niosę z sobą cienie.

Ty kąpiesz swe czoło w jasnym, cichym zdroju,A ja myśl swą nurzam w falach niepokoju...Ja rozświecam ciernie, ty rozświecasz róże;Ty tylko pogodę, ja widziałam burze.

Droga twoja, słonko, równa, jak pierścionek...Cicho w morzu tonie kończący się dzionek;Nie znasz łez tęsknoty, nadziei uśmiechu,Zachodzisz bez żalu, wschodzisz bez pośpiechu.

Ja znam błędne blaski i zaćmienia ducha...Wiem, że dziś to odłam przeszłości łańcucha;Wiem, że jutro wstanie z ścisłością straszliwą,Wczorajszego siewu niosąc krwawe żniwo...

Więc drżę i na zachód oczy zwracam z trwogą,I pytam — gdzie idą? czy cienie przemogąGasnące te blaski? czy wskrzesną o świcie?I pragnę ust tchnieniem utrzymać ich życie...

Nie bywasz ty, słonko, w ponurej ciemnicy,Gdzie nędzny skazaniec zamiera z tęsknicy;Nie bywasz, słoneczko, w poddaszu ubogiem,Gdzie ściany wilgotne kostnieją za progiem...

Nie widzisz ty nigdy zbrodni, skrytej w cieniu,Nie wiesz, co bezsenna noc mówi sumieniu,I ledwo promyczek pierwszych brzasków bladyZasłyszy żądz mętnych płomienne narady.

Nie widzisz ty, słonko, z wysokiego nieba,Jak się sen przedaje za kawałek chleba;Nie widzisz ty matki schylonego czołaNad kolebką dziecka, co próżno jeść woła.

Nie widzisz, jak walczy, upada, zwyciężaTen młody zapaśnik, co uróść chce w męża...Nie widzisz ty, słonko, jak myśl gorejącaWypala się cicho przy blaskach miesiąca...

Nie widzisz, jak we łzach stoi lilja blada...Nie widzisz, jak gwiazda zabłąkana spada...

Nie słyszysz szelestu drżącego oddechuI nie znasz pragnienia, ni walki, ni grzechu...

Ty królewskie czoło podnosisz w błękity,Nad świat ten złamany, skłócony, rozbity,I nie wiesz, ciskając promieni swych słupem,Że jesteś gromnicą, zatloną nad trupem!...

Więc nie miej urazy do mnie, słonko moje,Że ja w blaskach twoich zachmurzona stoję;Nie patrz na mnie z dziwem oczyma złotemi...Ty chodzisz po niebie, ja — po smutnej ziemi!

Comments

Loading comments…