O Bohdanie Zaleskim

Hej, step mój ojciec, sicz moja matka,Orłowie ci — rodzina! —

Maluczki zawdy, cichy, prosty zawdy,Nie chwały ludzkiej szukałem — lecz prawdy.

»Może człowiek się ukorzy?«

»Może człowiek się ukorzy?«

»Gdzie tam! Z wieku na wiek gorzej!«

»Sam Pan kłębek czasów mota?«

»Świtać, świtać już zaczyna!«

»Któż ogarnie, któż wypowie,Choćby promyk w bożem słowie?«

»Sam Pan kłębek czasów mota«.

»W śnieniu ducha lekkiem, miłem,Niecielesnem ducha okiem«.

»Ukochane, wielkie plemię«,

»Syn ty ziemi! Syn ty ziemi!«

»Z wieku na wiek coraz gorzej«

»Aż gdy »Matka Ukraina«,skrzydlatego swego syna,wypuściła w świat szeroki,«

»Czas w cieplice, czas«!

»Widzę! Ziemia zwie się rajem!«

»Słowo przed wieki było na początku:Słowianie — z tegoż bożego my wątku.«

»Pieśń po słowiańsku słowo, słowo boże,Niby wieść z nieba...«

»Całe wojsko dostojne i święte«

»Gdzie nie spojrzeć srebrna żyła,Samorodna złota bryła.Skarb ogromny a nietkniony,Na ołtarze, na korony.«

»Z Ukrainy najbliższa doń droga«.

»Na ten głos ptasi, to na ten głos ptasi!«.

»Inaczej! Milej! Miłośniej-no jeszcze!«.

»Żebyż podejść je z ostrożna,Żebyż to co wiedzieć można!«.

»Ty rusałkowy!... Nasz!... O, tylko nasz!«.

»Żeby coś widzieć, coś wiedzieć można«.

»Piękne oczy łzami mroczy,Załamuje dłoń«.

»Niechaj żyje, niech hetmani, Konaszewicz, nasz koszowy!«

»A za Lachem, czarnym szlachem, Ukraina wzdłuż,Jako umie, w tęsknej dumie przyśpiewuje tuż...«

Co cześć ludzką, ludzką pamięć na struny swe niże,Strzeże sławnych ojców kości i stawia im krzyże.

Idą Lachy trzema szlachy,A kozaki czterma walą...

To jak orzeł siwy w chmury,To ku ziemi, jak wilk bury...

— »Kiedy Lachi, jak to oni zwyczajniej weseli,Pod Zyhmontem Starym królem hulali, szumieli,I w najlepsze im się miodem czupryny kurzyły,A na stepie wyrastały wysokie mogiły«.

»Co rok ciągnął w cztery pola i w piąte Podole,«

»A jak jechał, tak pojechał«,

»Na koń i szable do pasa!«

»Chrobra Lasza w ogniu stoi, hej, w ogień, Kozaczo«!

— Na karki bisurmanów! W pochód! W pogoń! W pogoń!

»Grają trąbki w cztery pola, a w piąte Podole«.

...»Morze! Morze! Czarne morze! Nasze, nasze morze!«

»Jeszcze śpiewaj!... Jeszcze!«

»Stójcie! Stójcie! Niech oczyma pobujam po stepie!«

...»Wieją głosy dawno już przebrzmiałe,Dopominać się tak lecą o pieśni, o chwałę«.

»Panie Janie Horyszowski,Bóg zapłać za wino!Bóg wam zapłać za oklaski,Serdeczna drużyno!«

»Gdzie Wy, druhy, towarzysze, gdzie was tylu, tylu?Gdzie Ty, Samo Iwanowski, Sobański Wasylu?Wdowi synu, jedynaku, Jaczewski czarniawy,Trzej rodzeni Pilawicze od cichej Rasawy?«

»Boże wielki, miłosierny, za wszystko ci chwała«!

»Jakże wpadniem na nich burzą, aż ziemia zadrżała!«

»A jak jechał, tak pojechał«.

»Moja Ukraino, co z wami uczynię,To samemu Panu Bogu wiadomo jedynie!«

— »Nakiwali tam ku sobie głowami w naradzie«.

»Wcielenie ludu — to Homer«.

— »I mnie matka Ukraina,I mnie matka swego syna,Upowiła w pieśń u łona«.

— »Zakupiłem Ukrainę Dumami mojemi«.

»Twórca w swoim sposobie,Guślarz — gęślarz — na wieki.«

Pieśni! Bój mi prorokuj!

Wróć w katakumby, w święte me podziemia.

Zaczarowany ptak, co ja tu robię?

Jak Bogu, nie przeniewierzę się nigdy ludowi.

Ojczyzna — stanem moim dozgonnym.

Toż Ukrainiec nie na UkrainieI wiek przepłacze swój, i marnie zginie.

...Śnię, Ukraino, wiecznie śnię o tobie!

Aventyńska wilczyca próżno kły swe stali,On plemiennik tych mężów, którzy ją zdeptali.

Przeszedłem świat, a jedna tylko strona miła,Gdzie mi się pierwsza moja dumka urodziła.

Ni swojej ziemi, ni swojego nieba,Ni tego czegoś, czem serce oddycha...

Fonteneblowskie lasy! Moje lasy!

»Widziałem — z łaski zaprawdę Wszechmocy,Widziałem — kraj mój!«

»Dalej! Dalej! W swoje strony!W step bezludny! W step zielony!Choć o kiju dojdę tam!...«

— »Już ja nie ujrzę Polski, dzieci moje!«

»Hej orły, sokoły! Do koni, do broni za Laszę!«

Zanim »czasy wspólnych swobód i dnie złotej chwały,Obwinęły się w klonowy liść, i — odleciały«.

»...Imię Chmiela wziąłemAbym w jego imieniu przed Polską bił czołem«.

»To wszechsłowiańska królowa i nasza« —

— »Wszyscy zginiemy za nią — kiedy skinie!«

— Ale śnić będziem o swej Ukrainie!

Rozkroili Czerwoną Ruś oto na dwoje...Rozkroili i polsko-ruskie serce moje!

— Biada wam, wielkiej naszej sprawy przeniewierce!Głos wieszczów, to głos piersi potężnych, co leci,Błyskawicuje ludom i grzmi skroś stuleci— W taki głos — ciskam klątwę wam! Niech pęka serce! —

Nie będzie ciszy memu snowiI dobra nie będzie na tej ziemi,Aż znów Polanie się DnieprowiZ Polany zbratają Wiślanemi...

Niewyśpiewana! Żegnaj mi na wieki!Urodziłem się w narodu niewoli,Pieśniami chciałem ulżyć jego męce.Dużom z nim bolał, lecz najsrożej boli,Że wśród nadziei kostnieją mi ręce!Oto już słońce nisko — już się chowa...Niewyśpiewana Dumo — bądź mi zdrowa!

— »Strójcie na jutro gęśle, piewcy młodzi«!

— »Na śpiewanie, latanie w niebo stworzon jestem«,

Miłowaliśmy i wierzyli w pełni,I spodziewali cudu — przez wiek cały.Jeńcy my śmierci — ale nieśmiertelni!..............

— Zaprawdę, nigdy my nie będziem starzy,Dopóki pijem z owej żywej wodyOdmładzającej ludzie — i narody!

— »Mało może im wywróży, lecz wiele przypomni«.

Comments

Loading comments…