O ludy (Konopnicka, 1915)
O ludy, zbudźcie wy tego ChrystusaZ marmurów ciszy!Bo oto na świat przychodzi pokusaI otchłań dyszy.
Bo oto słychać spękanej gdzieś strunyJęki i zgrzyty —I wiatr przeciąga — i idą pioruny,By bić w błękity.Do dna zmącone, jako morza fale,Duchy się chwieją...Jakieś rozruchy i skargi i żaleW powietrzu mdleją...Słychać chorego serca głośne bicieW piersiach ludzkości...Siłą zniszczenia wyrywa się życieDo swej przyszłościI rozpłomienia nawałnic oddechemMyśli ogniskaI na mdłych formach, lepionych z pośpiechem,Piętno wyciska!Kto idzie — nie wie, gdzie dąży; kto czeka,Nie wie, dlaczego;Ciemną już, straszną ta droga daleka,Gdzie ludy biegą!Nim słońce wzejdzie nad ziemią zagasłą,Rzesz ludzkich wodzePiorun obrali za znamię i hasłoNa swojej drodze!Zbudźcież wy Tego, co karmi łaknące,Spragnione poi,Niechaj zażegna te fale kipiące,Niech je ukoi!Zbudźcież wy Tego, co nagie okrywaKrajem swej szaty,Bo już się burza rozbłyska i zrywa,By wichrzyć światy!
Comments
Loading comments…