O panu Tadeuszu Rejtanie
W kwietniowy poranekŚwit się łuną pali —Idą pany senatory,Stronniki Moskali.
Wstydno było Moskwie,Że ją rozbiór plami:— »Dalej pany senatory,Podpisujcie sami!« —
Podpisujcie sami,Pieczętujcie znakiem,Że z was, pany senatory,Nikt nie jest Polakiem! —
Idą kupą całą,Do sejmowej sali,Podpisują rozbiór Polski,Stronniki Moskali.
Pan Tadeusz Rejtan,Hańbą się nie splami,On nie uzna krzywdy kraju,Razem ze zdrajcami.
Pan Tadeusz Rejtan,W progu się położy,Pozwie pany senatoryNa wielki sąd Boży.
Położył się w progu,Szablę w ręku gniecie:— »Chyba że po moim trupie,Do zdrady dojdziecie!« —
Zaklinam was Pany,Na Chrystusa rany,Pamiętajcie na Ojczyznę,Na ten kraj kochany! —
Leży Rejtan w progu,Cisza trwa na sali,Bledną pany senatory,Stronniki Moskali.
Wtem Poniński zdrajca,Pierwszy ruszył krokiem,Za nim pany senatory,Ze spuszczonym wzrokiem.
I przez pierś Rejtana,Wolności anioła,Przeszły pany senatory,Wytartego czoła.
Aż Bibikow MoskalWestchnie w mowie swojej:— Na leżącym tym PolakuCała Polska stoi! —
Comments
Loading comments…