O poranku (Konopnicka, 1915)

O poranku szumią drzewa:— Gdzie jest twoja wioska, gdzie?Jaki teraz ptak tam śpiewa,Jaki kwiat swe wonie tchnie?Jaka bieda w oczy kole,Jaką troskę przyniósł czas?Czy już koszą nasze pole,Czy po drzewo jadą w las?...

Jak się dymy z chaty wiją,Jak w ognisku trzeszczą skry?Jak tam ludzie czują, żyją?Czy już oschły rosy, łzy?O poranku szumią drzewa:— Hej! dalekoż do tych żniw,Co to o nich piosnka śpiewa,Na tęsknotę i na dziw!Do tych żniw błogiego lata,Kiedy słońce wzejdzie namKiedy razem dwór i chataNa zagonie staną tam...Hej! dalekoż mi, daleko!Kto wyśpiewa taki dzień?...Jasne rosy z nieba cieką,Krzyż przydrożny rzuca cień...O poranku szumią drzewa:— Kmieciu boży, kędyś ty?Oto żniwo już dojrzewa,Naostrzona kosa lśni,A Piastowy duch pustkowiemPo zagonach chodzi wzdłużI zarzyna srebrnym nowiemPierwsze garście naszych zbóż...Hej, do żniwa tam! do żniwaNiech wylegnie cała wieś,Niechaj stare pieśni śpiewa!Nieś je tutaj, wietrze, nieś!O poranku szumią drzewa:— Gdzie jest twoja wioska, gdzie?...Echo w dali się rozwiewa,Toną mary w srebrnej mgle.

Comments

Loading comments…