Oj, matusiu (Konopnicka, 1915)

Oj, matusiu, lny nam kwitną,Jako niebo, tak błękitno!Pielcież zagon wedle krzyża,Bo się na mnie czas przybliża...Hej!...

A łzami go polewajcie,A na słonku suszyć dajcie...Niech go ciepły wiatr przewiewa,A skowronek niech ośpiewa...Hej!...

A rwijcież go w nockę jasną,Nim za borem zorze zgasną;A rwijcież go poniewoliZ naszej czarnej, chłopskiej roli...Hej!...

A zwiążcież go powrósłami,Jak mnie dziewczę rączętami...— Próżno, darmo, bój się Boga!Ja iść muszę, kędy droga,Hej!...

Uprządźcież mi cienkie płótno,Wybielcież je na wygonie...— Mocny Boże! toć tam smutno,Toć tam ciężko w cudzej stronie!Hej!...

Uszyjcież mi koszulinęW połudeńko, w progu chaty,Nie żałujcież zgrzebnej szmaty!Albo wrócę, albo zginę...Hej!...

Jak dostanę w piersi kulę,Jeśli taki wyrok boski,Niech na sercu mam koszulęZ lnu naszego, z naszej wioski!..Hej!...

Comments

Loading comments…