Blaskom twym

Poezye. Serya druga

Blaskom twym moje otwieram okienko,Nocy źrenico!Usta mi płoną wezbrane piosenką,Serce — tęsknicą!W mgliste przestrzenie wyciągam ramiona,Cicha i drżąca...A dusza moja omdlewa i konaBez swego słońca!O życie, czaro upojeń! o życie,Męko pragnienia!Ileż ty w każdym zużywasz zachwycieSiły istnienia!Na żużle w twoich uniesień pożarzeDuch się wypala...Ofiarę ognia biorą twe ołtarze,Jako Baala!Ty umiesz płomień podawać w kielichuBiałych powoi...Spragnionym ustom ty szepcesz pocichu,Że żar napoi...Ty w ogień umiesz zamieniać powietrzeBłękitne, chłodne...I łuny rzucasz na róże najbledsze,W noce pogodne.

O życie! twoje kipiące puharyŚmierć mają na dnie!Nieszczęsny, komu pragnienie z twej czaryGasić przypadnie.A jednak — oto ja wyciągam dłonieDo ciebie! — otoDuch się mój trawi pragnieniem, i płonieWieczną tęsknotą!I w łez jasności, jak w srebrnej kaskadzie,Skąpana stoję...A noc miesięczna na głowę mi kładzieOdblaski swoje.I pić mi daje z perłowej swej czaryNapój marzenia...I zmienia mgliste, wilgotne oparyW srebrne widzenia.Jakiś świat cichy, promienny i biały,Wstaje — zaklęty...Płomień tężeje w przezrocze kryształy,A łzy — w dyamenty.Obłok tęsknoty, w puch lekki rozbity.Przewiał nad głową,Jak pąk róż białych, rzuconych w błękityZ rosą perłową...Skrzydła swe szerzej i wyżej rozwinął,Wzbił się do góry...

I jako orzeł w dal jasną popłynąłSrebrzysto–pióryMajestat ciszy usta mi zamyka...Gdzież wyraz, któryGodnym jest, by mu wtórzyła muzykaSennej natury?O nocy błoga! ty chłodzisz swem tchnieniemSkroń rozpaloną,Ty kryjesz żary przed mojem spojrzeniemBiałą zasłoną;Wszystko, co ziemskie, aż do serca biciaUciszasz we mnie —I unoszącym mnie porywom życiaMówisz: „daremnie!”I tak mnie trzymasz, jakby urzeczoną,W swej srebrnej mocy,Aż duszę moję ukoisz wzburzoną,O cicha nocy!

Comments

Loading comments…