Jak motyl drżący
Poezye. Serya druga
Jak motyl drżący nad lampy płomieniem,Duch mój uderza w skrzydła i ulata,Gdzie wiekuistość bezsennem spojrzeniemW ciemnościach czuwa nad nędzami świata.I przez rozbitych słońc lotną mgławicę,Co się wskróś nieba rzuca mleczną drogą,Chciałby przeniknąć bytu tajemnicę,Jak ci, co wierzyć chcą, ale — nie mogą!O Panie! przebacz mi! Tyś Bóg, Tyś wielki!Z błysków masz szatę, a z gromów koronę,A stopy Twoje na słońcu są wsparte!...Łzy ludzkie, cóż są? — ach! rosy kropelki —A przecież wszystkie masz je policzone...Co?... policzone? — co? — i nieotarte?
Comments
Loading comments…