Oj matusiu...

Poezye. Serya druga — Na fujarce

Oj matusiu, lny nam kwitnąJako niebo, tak błękitno!Pielcież zagon wedle krzyża,Bo się na mnie czas przybliża...Hej!..A łzami go polewajcie,A na słonku suszyć dajcie...Niech go ciepły wiatr przewiewa,A skowronek niech ośpiewa...Hej!..A rwijcież go w nockę jasną,Nim za borem zorze zgasną,A rwijcież go po niewoli,Z naszej czarnej, chłopskiej roliHej!..A zwiążcież go powrósłami,Jako dziewczę rączętami...

— Próżno, darmo, bój się Boga!Ja iść muszę kędy drogaHej!..Uprządźcież mi cienkie płótno,Wybielcież je na wygonie...— Mocny Boże! toć tam smutno,Toć tam ciężko w cudzej stronie!Hej!..Uszyjcież mi koszulinę,W połudeńko w progu chaty;Nie żałujcie zgrzebnej szmaty!Albo wrócę, albo zginę...Hej!..Jak dostanę w piersi kulę,Jeśli taki wyrok boski,Niech na sercu mam koszulęZ lnu naszego, z naszej wioski!...Hej!..

Comments

Loading comments…