Nad morzem
Poezye. Serya druga
O niezmierzone! o morze!Na twojej srebrnej harfie nie śmiem złożyć dłoni;A pochwycona czarem, jaki pieśń twa roni,W milczeniu ducha się korzę!Z zamglonych wieczności progówIdziesz, jak idą czasy, konieczne, niezmienne;A fale twe, lecące jak ptaki bezsenne,Widzą skon ludów i bogów.Tragiczne strofy twej pieśni
Słyszane były w wieków konających łkaniu,I znów będą słyszane w stuleci zaraniu,Gdy ziemia noc swoję prześniOd dzikich gwałtów okrzyku,Do mglistych westchnień lutni pod ręką Bajrona,Ludzkość, tysiącem nędz swych smagana i lżona,Skarży się w twoim języku.Pieśni twej -— kto zna poczęcie?I kto będzie dość wieczny, by czekać jej końca?Na okręgach księżyca i na jądrze słońcaPołożył Pan jej pieczęcie.O! jakże gorzkie jej słowo!Gdyby ludy, słuchając, pojęły jej dźwięki,Jak przy skończeniu świata powstałyby jęki,Muzyką Jozafatową!Bo nie przeminął od wiekaAni jeden z tych słabych, co krzywdy doznali,Żeby jego wołanie nie grzmiało w tej fali,Jako ślad nędzy człowieka.Lecz teraz jest to zakrytem,Dla małości dusz naszych, które chcą spocznieniaI usypiają nędzne pośród krwi i cienia,Jako pod jasnym błękitem.A gdy się czas ten dokona,I sprawiedliwość weźmie berło swe na ziemi,Pójdzie dreszcz sądów bożych falami morskiemiI otworzą się wód łona.
Wtedy pieśń twoja, o morze!Z przeraźliwą jasnością w słuch ludów uderzy;I zdumieją się ludy, i pójdzie wiew świeżyPo ziemi całej przestworze,Po ciemnych głębiach żywota!I nazwie ziemia pieśń tę — spowiedzią stuleci!I podniosą się narody,Wiekuistym przypływem ducha-wskrzesiciela,I ucichną twe jęki, i pieśni weselaW błękit podniosą twe wody.Lecz dziś, o morze! twe szumyNieukojone płaczą nad nędzą ludzkości!..I ja płaczę wraz z niemi...
Comments
Loading comments…