Przygrywka
Poezye. Serya druga
Wyjdę z chaty pod figurę,Będę Boga błagać, prosić,By mnie zmienił w czarną chmuręI rozkazał wichrom nosić...Jak bliźnięcy my tułaczePolecimy, het!... na wolę...Cóż mi dole?... co niedole?...Duch mój rwie się, duch mój płacze!Oj ty wietrze, ptaku mglisty,Przez błękitną leć głębinę...Niechaj w cichych szumach płynę,Jak mdlejąca pieśń lutnisty.Oj, nie do was, wy stolice,W blaskach złota i w purpurze,Bo płonęłabym, jak burze,Ciskające błyskawice!
Ale do was, nędzne chaty,Pola smętne i jałowe;Ale do was leśne kwiaty,Wysrebrzone w rosy płowe...Ale do was, bory ciemne,Co poicie mnie muzyką,Jak ja smętną, jak ja dziką,Zdradzającą łzy tajemne!Ale do was, wy mogiły,Krwią pojonej ziemi kwiaty...Tam zaczerpnie tchu i siłyDuch mój, jeniec ten skrzydlaty!
Comments
Loading comments…