Mgła przejrzyste tkanki przędzie...

Poezye. Serya druga — Z łąk i pól

Mgła przejrzyste tkanki przędzie,Sny z nich zwija, sny tumany...Idzie wieczór zadumany...Coto będzie?.. coto będzie?..Ojciec z pola wraca smutno:Nie zrodziły nam się żyta!Matka z łąki zbiera płótno,A mnie tęskność jakaś chwyta!..

Płyną chmurki jak łabędziePo głębokim, modrym stawie...Kruczą kędyś w nich żurawie...Coto będzie?.. coto będzie?..We dnie smutek płoszy praca,Słonko z oczu rosę pije...

Ale nocką serce bijeI tęsknica znów powraca

Z kołowrotkiem matka siędzie,Ojciec zdrzemnie przy kominie...Pieśń od boru z wiatrem płynie...Coto będzie? coto będzie?Czegoś pragnę, czemś się trwożę...Coś drży we mnie, coś się pali...Za dziesiąte szła bym morze,Żeby tylko matuś dali!..

Comments

Loading comments…