Czemu ta przepaść

Poezye. Serya pierwsza

Czemu ta przepaść, która braci dzieliNa pokrzywdzonych i na krzywdzicieli,Tak jest bezbrzeżną, jako oceany,A taką straszną, jak rozwarte rany?...Czemu jej zrównać, zapełnić nie mogąWybuchy pomsty ogniów swych pożogą?Czemu jest zawsze, jak rozpacz, bezdenna,A jak nienawiść, okropna, płomienna?

Krwią swoją ludzkość zalewa ją co dniaW głębie jej leci i cnota, i zbrodnia,I łza, i klątwa, i miłość, i zdrada;A przecież wszystko marnie gdzieś przepada...Olbrzymie serca i umysłu siły,Ruchy milionów, milionów mogiły,Czas rzuca na dno, przez lata, przez wieki,A brzeg od brzega zawsze tak daleki!

W przepaść tę szermierz rzuca hasło boju,Cichy myśliciel — ustawę pokoju,Mędrzec — pęk światła słonecznego z nieba,Nędzarz — pot krwawy i czarny kęs chleba,Bohater — sławę, gieniusz — swoje trudy,Życie — swe prawa i swoje zjawiska,Duch — swą tęsknotę, dzieje — całe ludy;Bóg nawet wstaje i grom swój w nią ciska...A przecież, dotąd pragnieniem ziejąca,Plamą jest ziemi i przeczeniem słońca.

Jestże kto, pytam, co zapładnia ziarna,Które ta zgroza pochłonęła czarna?I czyż z nich kiedy złoty plon wystrzeliI bratnim chlebem ludzkość się obdzieli?

O! śpiesz się słońce, co wschodzisz powoliNad przepaściami głębokich niedoli!O! śpiesz się słońce, niech dzień nowy wstanie!...Wszak tylko światło zwycięża otchłanie.

Comments

Loading comments…