Idylla

Poezye. Serya pierwsza

Na wiosnę wśród braci słowików i róż,Idylla wstaje...Powojem ukwieca zielone tła wzgórz,Konwalią gaje...Nad rzeczką w wilgotnych oporach, we mgle,Zasiada z fletnią,I kwiaty uśpione w miłosnym pół-śnie,W noc budzi letnią.W poranku z skowronkiem jednoczy się w chór,Śpiewając; „ave!”I zbiera o wschodzie z obrąbków tych chmurBlaski jaskrawe,I z rosy perłami w dyadem je tkaNa pasku tęczy,W porannym pacierzu pastuszka łzą drgaI cicha klęczy...Aż zerwie się bujać po lesie, jak ptak,Z wierzchów na wierzchy;A za nią promienny posuwa się szlak,Rozjaśnia zmierzchy.

Draperyą przejrzystą, jak dźwięk i jak woń,Owija ciało,I wianek wesela przypina na skrońSłoneczną strzałą.Schylona nad źródłem rozpływa się w śmiechSwawolnej dziewy,I wróży z kukułką i ginie wśród echPomiędzy drzewy.Przez kamyk, co drażni kryształy tych wód,Mknie jak kaskada...Z klekotem bocianów ciągnących z nad błótNa dach twój spada.Gdzie jabłoń różowy rozpuszcza już pąk,Patrzy z zieleni...I rada się kładzie na puchu twych łąkSmugą promieni.Czaruje fujarki, poddając im tonPrzeciągły, śpiewny...Na starej cerkiewce rozdźwięka, jak dzwon,W hymn rośnie rzewny...Aż z trzaskiem łuczywa do chaty, jak duch,Na chwilę wpada,I mrozi ci serce, i pieści twój słuchDumka, ballada...I ducha twojego nawiedza, jak gośćZ krainy cudu...Orzeźwia w omdleniu i mówi łzom: „dość”,Wyjarzmia z trudu.

Stepowym powiewem przeciąga przez świat,Wieszczka przyrody,Zaprasza myśl twoję, i gwiazdę, i kwiatNa wspólne gody.A gdy ją odpędzasz od złotych swych bram,O synu wieku!Ucztuje z słowikiem — a ty jesteś samW miast brudnym ścieku.

Ja lecę z obłokiem, gdzie wiosna, gdzie maj,Gdzie serca święto,Nim ptaszki ucichną, nim zmierzchnie ten gaj,Nim łąkę zżęto...

Comments

Loading comments…