Przed odlotem
Poezye. Serya pierwsza
Z jaskółką czarną rzucam gniazdko moje,Wioskę zieloną...Przede mną lecą jakieś niepokojeChmurką spłoszoną...Słońce mi w drogę daje złotą smugę,Gdzie ścieżka płowa,A łąka za mną szle błękitną strugę,Szepcząc: „bądź zdrowa!”Porzucam wszystko, idę w świat daleki!Tylkobym radaWziąć z sobą szumy srebrzyste tej rzeki,Co hucząc spada...Przejrzysty lazur szerokiej przestrzeni,I oddech wolny,I chłód ożywczy świeżych leśnych cieni,I kwiat ten polny...Tylkobym chciała tej brzozy płaczącejWziąć z sobą smutki,I parów we mgłach wilgotnych dyszący,I niezabudki...
Wieczorną gwiazdę, co w ciszy błękituPała milcząca...I srebrne hasła, i błyski przedśwituO wschodzie słońca.Tylkobym w kielich z białego powojuRosy wziąć rada,I znane szepty lubego mi zdroju,Co przez sen gada...Echo fujarki, chrzęst kosy na łące,Piosnkę żniwiarzy...I słówko bratnie, serdeczne, gorące:„Niechaj Bóg darzy!”
Comments
Loading comments…