Tęsknota

Poezye. Serya pierwsza

Wpół senne duchy owiewaPrzeczuciem świtu;W zmroki wiosenne przywdziewaSzatą z błękitu;Ucisza gwary i szumySkinieniem ręki;Lirnikom szepcze ich dumyPtaszkom — piosenki;Poezyą w krwi młodej płynieZ cichym szelestem;Spłonionej mówi dziewczynie;„Oto ja jestem”;Na smutnem licu drży cieniemSpuszczonych powiek,I w pierś ci puka pragnieniem:— „Zbudź się, tyś człowiek!”Wśród tłumu staje milcząca,Niby sierota,

I myśl uśpioną potrąca —Mgiełka, tęsknota.

Zwycięską prawdy potęgąDucha uderza;Czoło pochyla nad księgą,Krzepi szermierza;Do ideałów ramionaWyciąga drżąca,I w piersi chwyta spragnionaZłote skry słońca.Nad bladem czołem czcicieliChwałą wybłyska;Unosi z wieków topieliDucha zjawiska:Potężnem pragnień poczęciemRodzi olbrzymy,Z ust zdmuchuje dotknięciemCzczych rojeń dymy.Kogo poślubi, ten szczytyOrłem przeleci,Aż ujrzy ciche błękity, —Przystań stuleci,

I już nie zazna pokojuCichej godziny,Aż się napije u zdrojuPierwszej przyczyny.W mędrcu rozbudza pragnieniaPodniosłe, czyste,I wraża w ludów sumieniaPrawdy wieczyste.Jest tchem idącej ludzkościW pracy i w znoju,Uśmiechem nieskończoności,Sztandarem w boju;I wschodzi w ducha głębinieCicha i złota,Aż w blaskach wiedzy wypłynie; —Gwiazda, tęsknota.

Drży, woła czynu, płonąca,Ziemię, popychaPrzez noc chaosu do słońca,Walką oddycha.Pierś jej — to wulkan, jej oczy —To zorza krwawa;

Przez śmierć do życia, grzmiąc, kroczy,Przez gwałt — do prawa.Dłońmi własnemi rozrywaPąki przyszłości,I na dzień biały dobywaKwiaty ludzkości.Wre, milcząc, i tajemniczeRoznieca żary,A gdy odsłoni oblicze,Świat trzeszczy stary.Jady krzywd zbiera i mierzyI pije blada...Aż gdy godzina uderzy,Piorunem spada.Walczy i pragnie, i płonie,Duchami miota,I chodzi w ogniów koronie —Burza, tęsknota.

W wygasłe wpatrzona światy,W gwiazdy strącone,Na piersiach zeschłe ma kwiaty,Z dumań zasłonę.

Zliczyła wszystkie mogiły,Wszystkie ofiary...Do walki brakło jej siły,Celu i wiary.Go ziemskie, rzuciła ziemi;Dziś, z sercem zgasłem,Oczyma patrzy cichemiZa nowem hasłem.Groby miłością oplata,Jak gniazdo puchem;Na świecie, lecz nie ze świata,Cieniem jest, duchem...Czar wspomnień, ból rozłączenia,To jej istota...Życie, jak powój — ocienia,Cisza, tęsknota.

Comments

Loading comments…