Cisza
Poezye. Serya trzecia
Cisza...— A przecież coś szepce, coś wzdycha,Coś mnie tajemnym szelestem oblata...Jakowaś skarga zmieszana i cichaPłaczem ros leci z róż polnych kielicha,A serce ziemi kołata.Cisza..— Kto woła? Kto pieśń tę echowąŚpiewa?... Pieśń dziwną, rozchwianą na drżenia...Kto tchem mi włosy podnosi nad głową?Kto mi w słuch wciska bezdźwięczne to słowo,W którem brzmi rozpacz istnienia?Cisza...— Szum słyszę! Szum morza daleki...Nie. To gdzieś wichrem zatrzęsły się lasy,To dzwony huczą, to idą łez rzeki,To zapadają w mogilny proch wieki,To nowe rodzą się czasy.
Cisza...— Zkąd szmer ten? Czy czerw lichy kroczySerca wygryzać puszczom?... Czy to zgrzytyTrąb, z których jutro hymn buchnie proroczy,Czy Jagarnauta wóz kędyś się toczyPrzez prochy i przez błękity?Cisza...— Jak ciężko jest słuchać tej ciszyTemu, co głos jej rozumie złowrogi!O, jak jest ciężko temu, który słyszy,Jak chaos jęczy, pracuje i dyszy,I rodzi — karły i bogi...I znowu palcem bezkształtnym zacieraWysiłki swoje, i boleści swoje...Cisza...— Brzóz białych szept kędyś zamiera.Gwiazda źrenice bezsenne otwiera,Chwieją się lekkie powoje...
Comments
Loading comments…