Pamięci St. Grudzińskiego
Poezye. Serya trzecia
Bracie śpiewaku! więc ci już tak wcześniePorzucić przyszło i lutnię i pieśnie?Więc ci tak rychło przyszło skrzydła zwinąćI na dnia jasność twarz zgasłą obrócić,I taką cichość w sobie mieć, i rzucićZiemię, i lecieć precz, i we mgłach zginąć?...Więc już tak wcześnie?...
Z żórawianego oderwany stadaCoraz to jeden ptak z błękitu spada...Bo ciężka rzecz jest pod wichry się zrywać,I wyłamane pióra nieść do góry,I mieć na czole znak wieku ponury,I duszę pełną łez — a przecież śpiewać,Jak ptak, co spada...
I dziś oto matka UkrainaStepowem echem nie dowoła syna,I nie doliczy między sokołamiTego, co latał w zmierzch letni i cichyDo Perepiaty i Perepiatychy,I w skrzydła smętny bił nad mogiłami,Gdzie zorza sina...
A ja — cóż powiem? I jakiemi słowyKwiat ci śmiertelny porzucę u głowy,Kiedym jest sama harfą, co ma tonyZmieszane z płaczem, i skarg pełne dźwięki,I nie znam żadnej tak cichej piosenki,Przez którą mógłbyś błogo być uśpionyW ten sen grobowy...
Nie porzuciłeś, bracie, dla mogiłyDomu wesela, ani domu siły,Ale odszedłeś z cichą, białą twarząOd chaty, której węgły są ruszone,I kędy sprzeczne wichry gospodarząI sprzeczne siły.
A gdyśmy w chacie tej siedzieli smutni,Tyś takie struny nawiązał na lutni,Co wieczną wzruszeń moc nad sercem mają...Przez pół westchnienia, a przez pół uśmiechy,Niby to żale i niby pociechy,
Co w szumach brzozy tej płaczącej grają,Tej srebrnej lutni...
A teraz, cóż ci wyniesiem z tej chaty,Gdyś już w odlocie od nas — duch skrzydlaty —I jak cię żegnać będziem, bracie miły?...Ach, dla śpiewaka, co żył między swemi,Nie mamy więcej nic nad garstkę ziemiNad wielką ciszę i spokój mogiły —I łzy — i kwiaty...
Comments
Loading comments…