W Weronie

Poezye. Serya trzecia

Do ołtarza miłości pielgrzymuję cicha,Płomień niosąc na ustach, a w sercu tęsknotę.Na drogę moją słońce rzuca róże złote,W młodocianych winnicach przelotny wiatr wzdycha,O Giulia!...Zdaleka idę. Brzozy te białe, co stojąI płaczą w kraju moim, szeptały o tobie.A słowik, co dziś śpiewa tu, na twoim grobie,Namiętne pieśni rzucał w bezsenną noc moją...O Giulia!...Drogę do ciebie serca wskazało mi drżenie,I szmery pocałunków w powietrzu uśpionem,I róża ta, co płonie rozchylonem łonem,I od skrzydeł gołębich padające cienie.O Giulia!...

Więc tutaj, jak zraniony ptak, tęsknemi lotyDążyłam, by o kamień oprzeć senną głowę,I śnić wonie jaśminów, noce księżycowe,I czuć dreszcze i żary tajemnej pieszczoty,O Giulia!...Lecz błagam, chciej przebaczyć samotnej pątnicy,Że zamiast kwiecia, zamiast weselnego pienia,Do grobu twego niosę zadumę milczenia,I czoło pochylone, i żar łez w źrenicy...O Giulia!...

Comments

Loading comments…