Ja się nie skarżę...

Poezye w nowym układzie. Tom I, Fragmenty

Ja się nie skarżę, Boże! ja nie płaczę,Choć wiatr roznosi jękami głuchemiChmury łez pełne, westchnienia tułacze,Po całej smutnej tej ziemi!Ja się nie skarżę, choć jasność dnia blada,Zaledwo słońca promieniem draśnięta,W cień i zmierzch nocy wieczystej zapadaNieznana, często — przeklęta!Ja się nie skarżę, choć kwiat nierozwity,W pąku zdeptany, bezpłodnie umiera...Ja się nie skarżę, choć prawdy błękityBurza piorunem otwiera...Choć po dolinach mgły ciemne się wloką,Chociaż szczyt każdy bezduszną opoką,Choć po przepaściach zwątpienia jest drogaMyślicielowi — do Boga.Choć wiekuistej harmonii twej tonyMilkną, wśród dzikich rozdźwięku wybuchów,Chociaż stworzywszy ciał całe miliony,Tak mało dałeś nam duchów!

Ja się nie skarżę, choć Twoje narodyIdą, nie wiedząc skąd, kędy i po co?I bijąc w siebie, jak morskich fal wody,Pracę stuleci druzgocą.Choć hasła wieku, jak błędne ogniki,W strasznej nicości prowadzą nas bagno,Choć próżno biją w niebiosa okrzykiTych, co konają i pragną!Ja się nie skarżę, choć Twoje ołtarzeNie płoną wiecznej jasności pochodnią,Choć synom twoim na imię: »nędzarze«,A nędza, tak często — zbrodnią!Ja się nie skarżę, choć serce człowiekaZ porywów marnych wykułeś, nie z siły;Choć smutnym droga tak bardzo dalekaDo ukojenia — mogiły!Chociaż ideał, na cząstki rozbity,Wspólnego duchom nie tworzy ogniska;Choć przez najczystszych uniesień zachwytyPłomień żądz ziemskich przebłyska.Ja się nie skarżę, choć słońce nie świeciW chacie nędzarza, w skazańca ciemnicy;Choć pokolenia posępnych stuleciMarnieją w gnuśnej tęsknicy!Choć tyle smutków i łez na tej ziemi,Tyle niedoli, ach! i tyle winy...

Choć ponad ludów tłumami blademiBiją okropne godziny...Ja się nie skarżę! Cóż światu pomoże,Choćbym go skarg mych wstrzęsła huraganem?...— Smutno mi tylko, żeś Ty, wielki Boże,Całej tej nędzy jest — panem!

Comments

Loading comments…