W rocznicę Termopilów
Poezye w nowym układzie. Tom II, Helenica
...A podniósłszy głowęWstał Tymon i odłożył księgi sławy stare,I szedł czcić czyny ojców swych Heraklitowe,I ofiarować bogom dziękczynną ofiarę.I zdjął z ramion zszarzane niewoli swej szaty,I rozdmuchał pochodnię gorącem ust tchnieniem,I niósł w ręku kwiatowe wieńce i objaty.A serce mu urosło ogromnem wspomnieniem.Bo mówił: »Otom syn jest — a to ojce moje,I z krwi tej idę, która bojowała boje,A dziś, w obliczu Romy, przypomnę to bogom«.Aż przyszedłszy, obaczył strzaskane kolumny,Co się do stóp rzuciły marmurowym progom,I były, jako białe kości, albo trumny...A po nich szły umarłych płótna — pajęczyny,I plątały się kwieciem znikome powoje.Bo jest wstyd, co osłania rany i ruiny,A każda rzecz zabita ma dziewictwo swoje.Aż kiedy poszedł dalej, do serca świątyni,Cofnął się i ogniami zapłonął na twarzy...Biała Atene, wielkich praojców bogini,
Strącona z narodowych najczystszych ołtarzy,Leżała w brudnych pyłach, jak martwe tułowy.Ramiona jej odcięte od piersi i głowy,Na stopach marmurowych ohydne powrozy,Któremi ją wleczono przez rzymskie obozy,A twarz zimna, zwrócona pod ciche błękity,Milczeniem się skarżyła, bo wzrok był zabity.
A tak w tem spustoszeniu stojąc z gorzkim płaczem,Puścił z rąk załamanych pochodnie i kwiaty,Bo nie miał ofiarować komu ani na czem...A wspomniawszy, iż bogi nie mają mściciela,Usiadł i zakrył oczy połą swojej szaty,I w boleści nad hańbą przeżył dzień wesela...
Comments
Loading comments…