Przed odlotem
Poezye w nowym układzie. Tom III, Pieśni i piosenki — Pieśni bez echa
Z jaskółką czarną rzucam gniazdo moje,Wioskę zieloną...Przede mną lecą jakieś niepokojeChmurką spłoszoną...Słońce mi w drogę daje złotą smugę,Gdzie ścieżka płowa,A łąka za mną szle błękitną strugę,Szepcząc: «bądź zdrowa!»Porzucam wszystko, idę w świat daleki!Tylkobym radaWziąć z sobą szumy srebrzyste tej rzeki,Co hucząc spada...Przejrzysty lazur szerokiej przestrzeni,I oddech wolny,I chłód tych świeżych, tych borowych cieni,I kwiat ten polny...Tylkobym chciała tej brzozy płaczącejWziąć z sobą smutki,
I parów we mgłach wilgotnych dyszący,I niezabudki...Wieczorną gwiazdę, co w ciszy błękituPała milcząca...I srebrne hasła, i błyski przedśwituI ten wschód słońca.Tylkobym w kielich z białego powojuRosy wziąć rada,I znane szepty lubego mi zdroju,Co przez sen gada...Echo fujarki, chrzęst kosy na łące,Piosnkę żniwiarzy...I słówko bratnie, serdeczne, gorące:«Niechaj Bóg darzy!»
Comments
Loading comments…