Na Czorsztynie

Poezye w nowym układzie. Tom IV, Obrazki

Oj! zatęsknił Czorsztyn białyNa samotnej skale,Oj, wypuścił wzrok, jak strzałyPrzez Dunajca fale!Tam na brzegu, jak dziewicaW przeźroczystej bieli,Pluszcze stopy swe Niedzica,W krysztalnej kąpieli.Oj, zmąciła modra wodaJasne swoje łoże!Zakipiała dusza młoda,Jako sine morze...— Lećcie orły, lećcie w swaty,Przez błękitne tonie!Niech w jutrzennych zórz szkarłatyLuba ma zapłonie...Zwiń się lesie nad jej czołemW zielony wianeczek,

Ty Dunajcu zwiń się kołemW złoty pierścioneczek...Mgły niech rańtuch jej uprzędąPowiewny, bieluchny,Sine wierchy niech jej będąZa drużby i druchny...W organ burza niech zahuczy,Wicher niech zaśpiewa,Niech rozplecie włos jej kruczyBłyskawic ulewa...Niech nam drogę umiatająPoświstami wiatry,Niech nam chleb i sól podająPieniny i Tatry!Lećcie orły, proście gościNa weselne gody:Mchy siwiutkie od starości,Żywych źródeł wody,Drobne, nikłe macierzanki,Z pod krupiańskich stoków,Mgły z Leśniczej, zwite w ktankiI słonko z obłoków!Górką ścieżkę — tanecznicę,Górską dziatwę — jodły,Jasnookie błyskawice,Coby orszak wiodły...

Gęślarz — echo się odzywa,Szumi las dokoła...Sokolico! matko siwa,Przeżegnaj nam czoła!

Comments

Loading comments…