Nasze srebro, złoto
Poezye w nowym układzie. Tom IV, Obrazki
Kiedy zboża łan zakwitnie,Gdy zachrzęsną kłosy żytnie,Kiedy w modrą ranną ciszęPszenny dział się zakołyszeJako fala poruszonaOd zagona do zagona,To ci duszę załaskotaPobrzęk srebra, podźwięk złota.
Szmer, a szmery... szum, a szumy...Ot i w oku cień zadumy,Ot i piosnka gdzieś dalekaEchem goni, łzą ucieka...Z polnej gruszy kwiat opada,Łan jak żywy z tobą gada...Słuchasz, dumasz, by sierota,Wpośród tego srebra, złota.
Ziemia czarna, zima długa,Pot zalewa grządziel pługa,
Ani widu, ani słychu,Kto łeb skręci temu lichu...Już, już myślisz — nie dośpieje!Już ci wicher rwie nadzieję,Już ci w duszę rozpacz miotaO te łany srebra, złota...
Alić oto, z młodą wiosną,Duch a siła w piersiach rosną!Kiedy przejdzie się w zieleniMajowego słonka ksieni,Gdy się za nią śladem sunieSmug za smugiem w złotem runie,A z czarnego ziemi żebraTyle złota, tyle srebra...
Jużbyś nie rad z tego łana,Gdzie ci kwiecia po kolana,Gdzie nad tobą ciszę trącaSkowronkowa pieśń dzwoniąca...Jużbyś tylko wodził okiem,Po tem polu, po szerokiem,I wydychał dech żywota,Wpośród tego srebra, złota!
Aż do samej, hen, jesieniW oczach ci się pole mieni,
Co dnia na niem więcej chleba,Co dnia kłosy bliższe nieba,Co dnia miedza ciaśniej świtaBławatami — na wskroś żyta,I mak ledwo się migotaZ pośród srebra, z pośród złota...
Aż gdy rankiem brzękną kosy,Wyschną w słońcu łzy i rosy,Przepogodnym się błękitemNiebo śmieje ponad żytem,Już ci serce z smętku wskrześnie,Polem pójdą nowe pieśnie,Już ukoi cię pieszczotąNasze srebro, nasze złoto!
Już ci dusza poniewoliZapomina o złej doli,O złej doli, czarnej roli,O tej ranie co tak boli...Już tym szumem urzeczonaPłynie, leci wzdłuż zagona,Płynie, leci z swą tęsknotą,Przez to srebro, przez to złoto!
Bogdajże mi takie drogi,Takie drogi, taka zorza,
Coby wiodła w chaty progi,Między pola, między zboża!Bodajże mi rannym świtem,Pod tym cichym stać błękitem,U własnego z chrustu płota,Wśród naszego srebra, złota!
Comments
Loading comments…