Idylla
Poezye w nowym układzie. Tom V, Z mojej księgi
Na wiosnę wśród braci słowików i róż,Idylla wstaje...Powojem ukwieca zielone tła wzgórz,Konwalją gaje...Nad rzeczką w wilgotnych oporach, we mgle,Zasiada z fletnią,I kwiaty uśpione w miłosnym pół-śnie,W noc budzi letnią.W poranku z skowronkiem jednoczy się w chór,Śpiewając: »ave!«I zbiera o wschodzie z obrąbków tych chmurBlaski jaskrawe,I z rosy perłami w dyadem je tkaNa pasku tęczy,W porannym pacierzu pastuszka łzą drgaI cicha klęczy...Aż zerwie się bujać po lesie, jak ptak,Z wierzchów na wierzchy;
A za nią promienny posuwa się szlak,Rozjaśnia zmierzchy.Draperyą przejrzystą, jak dźwięk i jak woń,Owija ciało,I wianek wesela przypina na skrońSłoneczną strzałą.Schylona nad źródłem rozpływa się w śmiechSwawolnej dziewy,I wróży z kukułką i ginie wśród echPomiędzy drzewy...Przez kamyk, co drażni kryształy tych wód,Mknie jak kaskada...Z klekotem bocianów, ciągnących z nad błótNa dach twój spada.Gdzie jabłoń różowy rozpuszcza już pąk,Patrzy z zieleni...I rada się kładzie na puchu twych łąkSmugą promieni.Czaruje fujarki, poddając im tonPrzeciągły, śpiewny...Na starej cerkiewce rozdźwięka, jak dzwon,W hymn rośnie rzewny...Aż z trzaskiem łuczywa do chaty, jak duch,Na chwilę wpada,I mrozi ci serce, i pieści twój słuchDumka, ballada...
I ducha twojego nawiedza, jak gośćZ krainy cudu...Orzeźwia w omdleniu i mówi łzom: »dość«Wyjarzmia z trudu.Stepowym powiewem przeciąga przez świat,Wieszczka przyrody,Zaprasza myśl twoję, i gwiazdę i kwiatNa wspólne gody...A gdy ją odpędzasz od złotych swych bram,O synu wieku!Ucztuje z słowikiem — a ty jesteś sam,W miast brudnym ścieku.Ja lecę z obłokiem, gdzie wiosna, gdzie maj,Gdzie serca święto,Nim ptaki ucichną, nim zmierzchnie ten gaj,Nim łąkę zżęto...
Comments
Loading comments…