Na dwóch skrzydłach
Poezye w nowym układzie. Tom V, Z mojej księgi
Na dwóch skrzydłach zawieszony,Jako złoty ptak się waży...Lewe — gore w tęcz miljonyI w miliony skier się żarzy...Szlakiem ognia, przez niebiosy,Do przyszłego rwie się słońca...Brylantami sypie rosy,Mgły przejrzyste na dół strąca,I w purpurze jasnej miga,Jako sztandar na gór wierzchu...Prawe niknie i zastygaW płowych cieniach, w sinym zmierzchu...Konające gwiazdy bladeNa zachodnie strząsa stoki,I perłowych piór kaskadęCieniem rzuca na obłoki...
Gdzież obróci lot swój dzielny?Czy się dźwignie przez ogromy
Zórz słonecznych — nieśmiertelny?Czy zapadnie w cień — znikomy?Waży się, roztacza pióra...Rozperlone drży powietrze...Ze snu wstaje róża biała,W łunach gore wschodni szczyt...Rwie się, wzlata, gdzie purpuraPrzepłomienia chmurki bledszePierwsza złota pada strzała...To świt!
Cisza... Świat uśpiony marzyO tej walce, co się toczyPonad jego senną głową,Między światłem a ciemnością...Przez sen bije głos nędzarzy...A zamknięte smutnych oczyPoprzez chmurę łez perłowąPoglądają za przyszłością...Ci, co cierpią, ci, co płaczą,Pierwsi budzą się o świcie,Patrząc, czy też nie obacząNowej zorzy na błękicie...Od jutrzennych snów ludzkościŁuny biją dookoła...Wschód pokoju, wschód miłościPrzepromienia blade czoła...
Poza nami już łez morze,Poza nami wieków cienie...Z wyżyn widać już promienieI tlejące nowe zorze!Dalej, dalej, wyżej jeszcze!Choć świat tonie w nędz ogromie,Widzą dzień już duchy wieszcze,Czuwające na wyłomie!Coraz jaśniej nam nad głową...Głuchych cieniów nikną mary...Oto niknie gdzieś w oddaliKonający nocy zgrzyt...Już chorągiew rubinowąSłońce wznosi nad świat stary...Już się wschód jasnością pali...To świt!!
Comments
Loading comments…