Usta co we dnie
Poezye w nowym układzie. Tom V, Z mojej księgi
Usta, co we dnie z rozpaczą bluźniły,Bez głosu, napółotwarte goreją,Jak kwiat spalony, co nie ma już siłyPoić się rosą — nadzieją.Srebrne złudzenia i błękitne mary,Co niegdyś ducha rzeźwiły wśród znoju,Stoją przede mną, jako puste czary,Bez jednej kropli napojuI próżno wołam: pragnę!... i daremniePodnoszę oczy w gwiaździste błękity,Z których zwątpienie odarło tajemnieCudów zachwyty...Imię Twe, duchów uciszonych Boże,Zamknąć ust moich płonących nie może,Jak pieczęć złota...I jedno tylko, jak śmierć smutne, słowo,Rzuca się na nie łuną purpurową:Wieczna tęsknota!
Comments
Loading comments…