Videntes stellam magi
Poezye w nowym układzie. Tom V, Z mojej księgi
Magowie, którzy w złoty blaskZa gwiazdą szli przewodnią,Olśnieni, szli nie widząc nic,Co dzieje się tam pod nią.
A tuż za nimi, nawskroś pól,Szły śpiewne łany zbożaW różaność jutrzni, z której sięStawała nowa zorza.
A tuż za nimi, nawskroś niwTa gwiazda cicha, złotaBudziła wszystkie chaty siół,Od płota aż do płota.
A tuż za nimi, z nizkich strzechZrywały się ptaszęta,
I szedł przez ziemię cichy głos,Że jasność już poczęta.
A tuż za nimi każdy prógBielił się stopą bosą,I szedł na zorzę cały lud,Z tych, którzy krzyże niosą.
I szły, nie widząc nic a nic,Błyszczące złotem Magi,Że wiodą taki wielki lud,Spragniony, głodny, nagi.
I rzecze jeden: »Dziwny szumDokoła siebie słyszę,Jak gdyby puszcze leśne szłyW ogromną wschodu ciszę...«
I rzecze drugi: »Dziwną wońCzuję wskroś nocnej rosy!Jak gdyby wkoło łany pólZłotymi trzęsły kłosy...«
I rzecze trzeci: »Dziwny cieńZa nami widzę z dala!Jakby nam w ślady morze szło,Ogromna cicha fala...
I dalej tak olśnieni szli,Jutrzenną gwiazdą wschodnią,I nie widzieli nic a nic,Co dzieje się tam pod nią.
Comments
Loading comments…