Attis i Kybela
Poezye w nowym układzie. Tom VI, Przekłady
HIEROFANT.O wy, co światła jesteście spragnieni,Oto wam jego otwarte są zdroje!Oto z wód świętych pić wam dzisiaj dano!Lecz posłuchajcie, — nim święte obrzędyPojmą was w kręgi wieczystych tajemnic, —Świętego mytu o wielkiej Kybeli.
ZBÓR.Jak nęci czasza, którą nam podajesz!
HIEROFANTW one dni stare, w posiwiałe czasy,Gdy góry światem chodziły dokoła,Gdy wielkie lasy dźwigały się z bagniskKu dnia światłości koroną olbrzymów,A mokre jeszcze po swojem zrodzeniuLądy bujały w objęciu wszechświata,Jak kołysane dziecko, — w ten pradawny
Czas, kiedy ziemia, nie dotknięta winą,Jak kwiat lotosu czystością jaśniała,Bogowie radzi w odwiedziny błogieJą woływali do obłocznych wyżyn,I radzi na nią mieszkiwać schodzili.............
GŁOS KAPŁANA.O, rychlej serca oczyśćcie od zmazy,Niech nie lgnie do niej żadnej winy cień!Gdyż uczynione są zaś rzeczy wielkie,Których pojęcie zakryte śmiertelnym!
ZBÓR.Sługa ja boży, zbożnie słucham cię!
HIEROFANT.Wonczas Kybela, matka wszystkich bogów,Chwalebna, mocna, i światłem wschodząca,Ziemię nawiedzić szła, litością zdjętaKu tej ubogiej, która, jak łupinaW sieci się wieków tam, to sam miotała.Ród bogów mocnych i szerokowładnychBogini snadź już poczuła w swych żyłach,I szła szukając, gdzieby się wypełnićMogły najświętsze wcieleń tajemnice.
ZBÓR.O, bądź na wieki nam błogosławiona!
HIEROFANT.W dni te, nad rzeką Gall, żył Attis, pasterz,Młodzian przecudny, co nie znał rozkoszy.A była jemu Kybela najpierwszą,Ku której ogniem miłości rozgorzał.Kochał ją tedy, a święta boginiDała mu wszystko, co tylko śmiertelnyZnieść może duchem słabym a bezmocnym.
ZBÓR.Jak dziwnie w duszę wnika mi ta powieść!
HIEROFANT.Wszystko mu dała! Rozkwieconą ziemię,Głos śpiewnych ptaków dyszący rozkoszą,I lasów hymny o słońca zachodzie...A kiedy zmierzchy opadły na ziemię,I nad moczary i milczące góry,Na gwiazdy palcem skinęła tworzącym,A gwiazdy z niebios zstąpiły zwycięsko,I utworzywszy płomienną koronę,Wokół mu głowy pałały noc całą...A łuna od nich biła tak ogromna,Że stary ojciec, Okeanos siwy,
Budził się ze snu i pytał z podziwem,Kto mu róż jasnych nasuł w modre łoże?A więcej święta Kybela nie chciałaMieć za tę miłość, jakiej snadź nie byłoI już nie będzie aż po koniec świata,Jeno maluczką rzecz: wierność Attisa.
ZBÓR.O łasko bogów, jakże pojmę ciebie!
HIEROFANT.Ale ułomnym jest człowiek. Sto pokusCzyha nań zewsząd, a krok nieświadomyRychlej się potknie, niż rozum ostrzeże.Dwa w nas żywioły dyszą wiecznym bojem:Duch i materya. Miłość matki bogówPragnęła tylko ducha, lecz zbudzonaŻądza się o swe upomniała prawa,I wprędce podległ jej ubogi Attis.
ZBÓR.Współczuciem pałam i niecierpliwością!
HIEROFANT.Zła nimfa jedna, lubieżna Sangaris,Zamieszkiwała zdrój chłodny, podziemny,U brzegu morza grzmiącego o brzegi.A kiedy przyszło południe, zemdlony
Szedł oną stroną Attis, w myślach cały,I w zdrój ten pojrzał. U wejścia SangarisW nagości pięknej stała, jak bachantka.Róże we włosach i na licach róże,A w oczach wszystkie jasne gwiazdy nieba...I ujrzał Attis łona jej lotusy,I jako pszczoła za miodem lecąca,Ustami upadł na białe to kwiecie...A zaś w zdrój wstąpił, i w chłód ten i w świeżość,W zdrój pełen mroków cienistej zieleni,I modrej wody, i kropel dźwięczących.
ZBÓR.O straszny grzechu! Wino nieskończona!
HIEROFANT.Wnet, dowiedziała się o tem Kybela,A gniew jej buchnął, jako wielki pożar.Wszakże i Attis poznał już swą winę,I gorącemi twarz oblewał łzami,I o skaliste ściany gór tłukł głową,I łkał i płakał przez dzień i noc całą;Aż, oszalawszy, obrócił swe krokiKu wielkiej górze, co nad widnokręgiemTron miała, i tam przed obliczem słońca,Zdjęty rozpaczą, dłoń podniósł na siebie,I sam, swą ręką, męzkość odjął sobie.
CHÓR.Drżę cały... Jakże straszne pokajanie!
HIEROFANT.A matka bogów i wszechrodzicielka,Tak się wzruszyła w bolejącem sercu,Że znów Attisa do łaski przyjęłaI zeszła k'niemu, i wzięła na łono,Świętemi włosy krew tamując jasną,I między bogi wliczywszy człowieka,Na tryumfalny wóz go posadziła,Na wóz, co światem grzmi, i od tej poryJest Attis czystej przywrócon miłości.
ZBÓR.O szczęście, jak mam pierś uchwycić twoją!
HIEROFANT.U źródeł oto tajemnic stoimy...Azaż bez winy świat się dziś być mniema?Wszakże pokuta jest winy koroną,A nad pierwotną czystość duszy — pałaŻar oczyszczenia... W górę myśli wznieście!Sam Plato, złota i brzęcząca pszczołaNa ustach bogów, nie znalazł nic nad to...Zdrój życia bije! O spieszcie ku niemu!Czemże bez życia byłby wszechświat cały?
Comments
Loading comments…