Nim wieki pasmem

Poezye w nowym układzie. Tom VI, Przekłady

............Nim wieki pasmem wić jęły się szarem,Zeszły na ziemię, by stworzyć człowieka:Czas z łez palących zatrutym puharem,Zgryzota z czaszą, skąd napój wycieka,Rozkosz z zaczynem boleści do chleba,Wiosna, więdnących róż niosąc korony,Wspomnienie, spadłe jako anioł z nieba,Szał, z wrzącej piekła otchłani zrodzony,Poryw do czynu z rękoma uschłemi,Miłość, co z jednem ust ulata tchnieniem,Noc, która cieniem światła jest na ziemi,I życie, które śmierci tylko cieniem.

............I wzięły w ręce wysokie te bogiOgnia płomienie, łez gorzkich potoki,I miarę piasku sypkiego z pod nogiCzasu, co w wieczność unosi swe kroki,

I pianę morza, co szumi złowieszcze,I proch rodzącej ziemi z ciężkich godzin,I treść żywota niewcieloną jeszczeW znikome formy śmierci i narodzin...I utworzyli ze śmiechem i łkaniem,I z upojeniem miłości i z wstrętem,Przed życiem jeszcze, i jeszcze po za niem,Oddechem śmierci dokoła objętem,Na dzień ten jeden, na noc, i dzień drugi,W moc jego dając chwilę, co ucieka,I serce w krwawe przeoruje smugi, —— Świętego ducha człowieka!

............W wichrach południa, i w wichrach północyNa walkę z sobą lecieli zuchwałą,I w usta jego żar tchnęli swej mocy,I ruchem życia dźwignęli mu ciało.Mowę mu dali, i wzrok i uśmiechy,Jako zasłonę dla duszy tajemną,I czas mu dali na pracę daremną,I na wysługę niewoli, i grzechy...I światła promień rzucili wskróś drogi,I rozkosz dali z wymiarem niemocy,Miłość i piękność, dzień długi, dzień błogi,I noc mu dali, i sen dali w nocy!

............A mowa jego — płonące ognisko,A duch zeń rodzi atomy przyszłości,A ślepa żądza ma w sercu siedlisko,A w oczach płonie przedwiedza nicości...Smętny tkacz szyderstw — rzuca w rolę krwawąSiew swój, lecz nie wie, czy ziarna doczeka...A życie jego pół marą, pół jawą,Między snem jednym a drugim — ucieka.

Comments

Loading comments…