Wy cenicie ten żywot

Poezye w nowym układzie. Tom VI, Przekłady

Wy cenicie ten żywot razem z jego troską?— Ja śpiewam zapomnienie i śmierć śpiewam boską!Wy trwacie sami w sobie smętni Prometeje?— Ja, kropla wody, z morzem, z wszechświatem się zleję!

Zimne są śnieżne szczyty i przepaść tam dysze,Gdzie samoubóstwienie w bezdusznej tkwi pysze;Twardy wasz sen na skale, co sterczą nad chmury,Z sępim dziobem pod żebrem, z sępiemi pazury!

Ale ciepłe i miękkie jest przyrody łono!Kto jej falom powierzy swą pierś utęsknioną,I zamknie senne oczy, ten cichą głębinąSpłynie, jako łabędzie w miesięczną noc płyną...

Z fijołkiem w cieniach zmierzchu piję srebrne rosy,Z słonecznikiem się zwracam w poranne niebiosy,Z skowronkiem śpiewam pieśni na czarnym ugorze,I z orłem biję w skrzydła, i lecę — pod zorze!

Wy ciekawi patrzycie z przestrachem w głąb bytu,Jak w przepaść, — ja w nią patrzę spojrzeniem zachwytu.Jak w oblicze kochanki! I to wiem i czuję,Że ona mię rozumie, że ja ją pojmuję.

Gwiazdy, obłoki, kwiaty, kamienie i zdroje,Wszystko, co żyje — kipi poprzez serce moje,Jako wino szumiące... A wieczna przysięga,Z bijącem łonem ziemi istnienie me sprzęga.

Comments

Loading comments…