Jak ciemno
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III
Jak ciemno! — Panie! — Czy ta noc, co spływa,Czarnogwiaździsta i nieprzenikliwa,Z wiecznych przepaści podnosząc swą głowę —To wróg Twój stary, przez pół pokonany,Który w ciemnościach rozrywa kajdanyI świata dzierży połowę?
Czy Ty sam, Panie, spuściłeś z łańcuchaTę noc posępną na myśl i na ducha,Gdy człowiek powiódł oczyma po niebie,
I przez mgłę ranka, co wznosi się drżąca,Sięgnął do jądra wszechbytu, do słońca,A przez nie sięgnął do Ciebie?
O, króluj w ciszy!... Przez dni połowicęTytan zamyka zuchwałą źrenicę,W bezsilne śnienie zapada...I podłożywszy cień szczęścia swej głowie,Nie dba, jak w chmurach władają bogowie,Błękitnych tajni nie bada...
O, króluj w ciszy!... Niech tylko ten staryWróg sprzymierzony dotrzyma ci wiaryI marą usypia duchy...Bo cóż, jeżeli bezsenne powiekiPodniosą ludy i ockną na wieki...I zerwą swoje łańcuchy?
Comments
Loading comments…