Jan Hus
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III
— Stoję przed wami i milczę. O sędzie,Wy nie jesteście dla mnie sądem Boga!Wiem, już się stos mój dymi, a u progaJuż kipi tłum ten, co mnie wieść nań będzie...I żadne za mną nie stanie orędzieI otworzona już jest wielka droga,Przez którą lecą skrwawione łabędzieDo swego Boga...
Stoję i milczę. Gdzież moja obrona?Gdzie głos, co za mną przemówi tu słowo?Chrystus też milczy... ach, Chrystus też kona,A jego wielką i boską wymowąJest krzyż i cisza i głowa skłonionaNa pierś miłości pełną, a nad głowąMęki i hańby korona...Stoję i milczę. Cóż powiem, skazanyZa każde czucie, myśl każdą i tchnienie?
Tryumf wam! Tryumf, o rzymskie wy pany!Obroną moją jest tylko milczenie,A winą — duch mój, co zerwał kajdany.Tryumf wam! Oto świątyni sklepienieNad głową moją powtarza: Skazany!Na stos! płomienie!
O sędzie! Wiem ja, że pod waszą mocąStoję, przychodzień, daleki i cichy,Z krain wolności, które długą nocąOddzielił od was kaptur i duch pychy...Wiem, wasze klątwy świat w pyły druzgocąI bezpieczniejszy jest robaczek lichyPod moją stopą, niźli ja, o mnichy,Pod waszą mocą!Przecież mnie trwoga nie zgnębi, nie złamie,Bóg zna to serce i wie, że jest czyste.Próżno, biskupie, wyciągasz swe ramięI klątwy na mnie wyrzucasz ogniste...Duch mój nie zaprze swej prawdy, nie skłamie!On, wolny, silny, w swe skrzydła wieczysteBije i z stosu ulata, o Chryste,Pod Twoje znamię...
Ja już nie kapłan nie! Już ze mnie zdartoSzaty, przez które podobny wam byłem!Grom Rzymu jeszcze pali się nad kartą,Przez którą będę popiołem i pyłem...Ale mam duszę nie przez to rozdartą:Biegu dobiegłem i dzień mój odbyłem,I widział mnie Pan pod rannych zórz wartąI wie, jak żyłem.
Lecz w piersi mojej zostało się drżenieTej gołębicy, co lata nad gmachem,
Kędy jej gniazdo objęły płomienie...Blednę przed wami nie śmierci przestrachem,Nie tem, że padnę pod waszym zamachem,Lecz że na ziemię moją idą cienie,Że widzę groźnie strzaskane sklepieniePod własnym dachem...
Ojczyzno moja! Już idą momentyI ostateczne tych dni rozwiązanie...Od Białej Góry gdzieś słyszę tętentyI od Taboru bojowych surm granie...Lud mój okuty, zabity, przeklęty...Lecz Ty wyciągasz prawicę, o Panie!Ty Bóg żyjących i wolnych... Ty święty!Mój lud — powstanie!
Na stos mnie teraz wiedź, rzymski biskupie,I wy o oczach zapalonych mnichy!Pójdę — i życia zaparciem nie kupię...Jak wiązka mirry, tak spłonę wam cichy,A stos mój dymy odrzuci wam trupieNa ten świat lichy.
Patrzcie! ptak leci ku słońcu w błękity...On wolny, w skrzydła swobody on bije!O ziemio! Ludu! O przyszłych dni świty!Do was wyciągam ręce, do was pijęOstatni puhar! Cień jeszcze was kryje,Lecz stos mój płonie... O Rzymie! Czyś syty?Ja duch... Ja żyję!...
...Kiedy to było? Ha! Dawno już temu!W starym, gotyckim, przyćmionym dziś chórze
Wyblakły w szybach anioły i róże,A słońce, kołu podobne złotemu,Już się nie kładzie na białym marmurze...To już tak dawno, tak dawno już temu!
Rzymska purpura nie pała szkarłatem,Tron i majestat gdzieś w skarbcach zbutwiały,A złotem szyty biskupi płaszcz białyCzas już uczynił próchnem, wiotkim szmatem...I proch nie został z tych ust, co rzucałyOgniste klątwy nad światem.
Wszystko już przeszło. Dziś w starym tym tumieCisza jest wielka i spokój... Więc czemu,Podnosząc oczy ku czołu blademuSkazańca, ciśniesz się, wzruszony, tłumie?Czemu tu stajesz i patrzysz w zadumie?Wszak to tak dawno, tak dawno już temu!
Czyżbyś ty w rzeczy tej martwej, w tej ciszySłyszał jęk ducha, wołania i głosy?Czyliżbyś mniemał, że dziś jeszcze stosyRozgorzeć mogą, że dziś jeszcze dyszyZemstą ten srogi biskup, ten mnich bosy?Czyżbyś ty słyszał jęk ducha w tej ciszy?
O, bez obawy bądźcie, dobrzy ludzie!Dziś Torquemada figurę woskowąOglądać można za skromny grosz w budzie,Ziemia nie rodzi stosów, jest jałową...Sobory nudzą Rzym, daję wam słowo!Więc bez obawy bądźcie, dobrzy ludzie!
A gdyby nawet ten zbór miał tu ożyć,Choćby wstał biskup, co klątwą dotyka,Ja wam glejt daję — nie chciejcie się trwożyć!Dziś Europa już nie jest tak dzika...Możecie odejść i spać się położyć:Choćby stos gorzał — skąd wziąć męczennika?
Comments
Loading comments…