Nie swatała

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III

Nie swatała mi cię swatka,Ani ojciec, ani matka,Jeno pieśni skowronkoweW te poranki, w te majowe,Jeno jasne one zdroje,Kędy konie do dnia poję,Jeno gołąb ten skrzydlaty,Jeno dróżka do twej chatyI fujarki onej granie,Co rozlega się po łanie,I te trzciny, rokiciny —— Jedźże, Jaśku, do dziewczyny —Hej!...

Nie swatały mi cię kumy,Jeno ciemnych lasów szumy,Jeno tęskność, co się ścielePo ugorach, jak złe ziele,Jeno mokra ona łąka,Gdzie się nocką tuman błąka,Jeno złote ono słońce,W cichych zorzach zachodzące...Odwieczerzem jednem, drugiem,Pług za łanem, ja za pługiem,Za mną zasię słonko chodzi —— Dziewczę ci się, Jaśku, godzi,Hej!...

Ludzie mi cię nie raili,Ani do mnie miodem pili,Jeno ten miesiączek białyI te gwiazdy cię swatały...Nie chodziły tu sąsiadyNa namowy, na wywiady,Jeno cichość wieczorowa

Niosła skądciś miłe słowa,Nocka jeno w oknie stała,Chłodną rosą przypijała,Chłodną rosą mnie budziła —— A gdzie, Jaśku, twoja miła?...Hej!...

Comments

Loading comments…