W górach Grecyi

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III

Jeśli ty jeszcze chodzisz gdzie po świecie,Duchu przeszłości o płomiennych piórach,Musisz tu stawać na skał nagich grzbiecieI trzymać głowę w lecących tych chmurachI mieć tu stopy trącane wód pianą,W bryzgi rozbitą i w tęczę wiązaną.

Musisz ty jeszcze potężnym swym krokiemGrzmieć po tych głazach, co w przepaść się walą,Błyskawicowem musisz patrzeć okiemZa wag żywota chwiejącą się szaląI wywoływać z zachodu i wschoduOgromnych łuny zórz, widzianych z młodu.

Musisz ty jeszcze narady mieć swojeZ duchami, co tu we mgłach smętne płyną,Ziemi oddawszy kość, sławę i zbroję;Musisz ty jeszcze północną godzinąDo tych popiołów gadać, do tych grobów,Co piorunowy skon miały i pochów.

Musisz ty jeszcze nocami cichemiDumać o czołach i piersiach z granitu,O wielkich trumnach świecących wskróś ziemi,O twierdzach ducha, tarczami błękituNakrytych, których bronią z chróstu płotyI uronione w ziemię łzy — i poty.

Musisz ty jeszcze przed blaskiem miesiącaStać, jak obelisk strzelisty i biały,I ronić w ciszy pieśń, co pójdzie wrzącaW lasy i w pola na ranne hejnały,Ażby od spiżu odbite gdzieś echoW lemiesz brzęknęło, pod złotych zbóż strzechą.

Zawsze ty bowiem stałeś podniesionyKu orlim drogom i ku słońca grotom;A kiedyś błysnął, to na świata stronyLudy się twoim dziwowały lotom,A kiedyś padał ze swego zenitu,To nie w kałużę — lecz w trumnę z granitu!

Comments

Loading comments…