Widzenie

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III

I porwał mnie Pan i jak Ezechiela,Obwiódł mnie polem pełnem suchych kości,Które nie miały grobu ni mściciela.

I ustał we mnie duch od struchlałości,A oczy moje w ogniach padły na nieI obłąkały się wśród ich białości.

Lecz głos się pański stał, jak wichru wianie,I rzekł: — Co mniemasz? Azaż ożyć mogą,A być zaś w ciele? — Rzekłam: — Ty wiesz, Panie!

A wtem mi ziemia jęknęła pod nogą;Więc wyciągnęłam ręce i tak w nocyStałam wśród pola tego z wielką trwogą.

A zasię rzekł mi Pan: — Starzy prorocyWzbudzali martwe ze snu słowa siłą.Rzeknij, a obacz, czy jesteś w tej mocy. —

A we mnie nagle serce się rzuciło,Całe zalane krwią, i rzekłam: — Panie!Gdy wstaną, wszystkoż będzie tak, jak było?

Żadneż im inne nie wzejdzie zaranieNad to, które tu widzieli ze łzami?Wżdyć ponad żywot ma być zmartwychwstanie!

A gdy Pan milczał: — Zmiłuj się nad nami —Rzekłam — Albowiem wiek przeszedł i drugiJuż nadlatuje czarnemi piórami...

A te pomarłe, to były Twe sługi,Które ufały Tobie, i nędzarze,Co długo cierpiąc — czas żyli niedługi!

A gdy mówiłam, przez one cmentarzeJęk przeszedł cichy i dreszcz, jak po fali,Gdy wiatr nią wstrząśnie i głębię pokaże.

A gwiazda jedna, na wag złotych szaliStojąc, chwiać się poczęła, ruszonaTym jękiem cichym, który szedł z oddali.

Co tedy widząc, podniosłam ramiona,Jak ci, którzy się w gorącości duchaModlą, i rzekłam: — Bądź błogosławiona!

Bo nie została w tobie jasność sucha,Świecąca ziemi, jak na urąganie,Aleś poczuła targnięcie łańcucha!

A pomilczawszy mało, rzekłam: — Panie,Oto nad nami gwiazdy się zaćmiły;Kędyż jest litość Twa a zmiłowanie?

A Pan: — Wywiodłem ciebie na mogiłyPolne i na to śmierci bojowisko:Prorokuj kościom, ażby się ruszyły. —

I rzekłam, mówiąc: — Panie! czas jest blizko,W którym ja sama legnę między niemiI wygaszona będę, jak ognisko...

A nie odejdę z oczyma mokremi,Co się na dom swój oglądać chcą z drogi,Bom jest z żałosnej krainy i ziemi.

A teraz stoję oto, pełna trwogi,I pytam: — Jakoż powrócą i po coDo gniazd swych dawnych i w ojczyste progi?

Oto się ziemia oblokła nam nocą,Łzami polana, chwast rodzi nam rola,Zamilkły pieśnie nad strzechą sierocą...

Lecz jeśli taka, o Panie, Twa wola,Jeśli nie wzejdzie jutrzenka nam złota,Leżcie, o kości suche, w pośród pola,

Bo litościwszą jest śmierć od żywota!

Comments

Loading comments…