Wstań, o dziecię

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III

Wstań, o dziecię! Idź na pole,Gdzie pot ludu wsiąka w rolę,Gdzie pod jasnem naszem niebemKłosy brzęczą żytnim chlebem,Jako struny szklane...Idź i słuchaj, a w tym szumieMoże serce twe zrozumie,Jakie to tam rosy świecą,Jak masz uczcić dolę kmiecąI zgrzebną sukmanę!

II.

Ucz się, drogie dziecię moje,Nosić wcześnie twarde zbroje,Jak dawni rycerze!Nie z żelaza, nie ze stali,Te, co ludzie wykowali,Hełmy i pancerze;Ale jasną, ale dzielną,Zbroję ducha nieśmiertelną,Co się strzał nie boi,Ale taką tarczę złotą,Co się zowie wolą, cnotą,A za oręż stoi.

III.

Kiedy widzisz skrę, co pryskaZ nakowadła i ogniska,Gdy dłoń widzisz z kielnią, z młotem,Jak nad głową śmiga hardo,

Gdy na twarzy zlanej potem,Odgadujesz dolę twardą:Uchyl czoła, synu miły,Przed tym, co się krwawo znoi;Lud i praca — to są siły,A świat cały niemi stoi!

Szanuj, drogie dziecię moje,W małem ziarnku — przyszłe plony,W małej kropli — przyszłe zdroje,W szelągu — miljony,W każdej myśli — zaród czynu,Życie — w chwilce, co ucieka,A sam w sobie — szanuj, synu,Przyszłego człowieka!

Comments

Loading comments…