A po długiem milczeniu
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
...V. Stella matutina...R. Ora pro nobis!Lit. Loret.A po długiem milczeniu podniósłszy twarz, ciemnąOd niewymownych smutków, co głosu nie miały,Rzekł: — »Chcesz słyszeć, jak pola modlą się tu ze mną?«
I zaraz wielkie echa w katedrze zadrżały,Od mozajki u stóp mych aż po strop niebieski,Po ośmiolistny absyd, Florencji kwiat biały.
I pod kopułę wbiegły, tam, gdzie BrunelleschiUczynił widną siność tej miesięcznej nocy,I ucichły, tuląc się między stare freski.
A on, wzbity uczuciem nadprzestrzennej mocyPod dalekie gdzieś niebo, za rzeki, za morza,Zaczął głosem odmawiać swój pacierz sierocy.
I nagle przez marmury rzuciła się zorza.Która się nad ugory o zachodzie ściele,A nawą przeszły szumy, jakby łanem zboża...
I rozchwiały się szmery stłumione w kościele,Bardzo dalekie niby, a mocne odgłosy,Jak kiedy razem ludu modli się gdzieś wiele.
A widząc, iż drżę i mam oczy pełne rosy,— »Nic to! — rzekł — Wioski moją litanię gdzieś słysząI wtórzą jej przez pola i przez sianokosy«........................Umilkł, a we mnie dusza oblokła się ciszą.
Comments
Loading comments…