Chiaia

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

Bladego złota łuna dogasa i ginie.Dzień odleciał. Piór jeszcze słychać ciche bicie.Na szumnego przypływu morze stoi szczycie,Pełne i zadumane o swojej głębinie.

Naraz blask! Oko tonie w świetnym seledynie,W czarownych transparentów gubi się rozświcie,Lazur nieba się odbił w morza malachicie,Jak czasza turkusowa w złotem Cypru winie.

Tam, jak żywo, jak czarno, niby gagat, pałaJaskółczem skrzydłem żagla pędzona łódź mała!Jak skróś tego przezrocza przerzyna się, płynie...

Jak jasno się sylweta rybaka odcina,Co stoi w łodzi, prosty i gibki, jak trzcina...Jaka gra barw! Gdzie twoja paleta, Böcklinie?

Comments

Loading comments…