Dzwonnik z Faenzy

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

W Faenzie dzwony biją,W Faenzie huczą dzwony...Jęk rośnie, jęk ogromny,Wzdłuż mętnych fal Montony.

W Faenzie dzwony bijąDo nocy od świtania,Aż w Forli huk ich słychać,Huk słychać i wołania.

Żegnają ludzie czoła,Dziewczęta w szeptach klęczą:— A któż to umarł w mieście,Że mu tak dzwony jęczą?...

A któż to umarł w mieście,Że mu tak dzwony biją?A wiecznyż odpoczynek!...A zdrowaś-że, Maryjo!...

I tłum się ludzi zbieraI mury te okola,Gdzie słodką swą MadonnęMalował Da Imola.

Tam sznury u dzwonnicyW łachmanach nędzarz targa,I z jękiem dzwonów płynieOgromna, głośna skarga.

— »Umarła Sprawiedliwość!Już grób jej kopać muszę...O ludzie, dobrzy ludzie,Za jej się módlcie duszę!

»Umarła Sprawiedliwość!Już grób jej kopać trzeba...O, bijcie, bijcie, dzwony,Od ziemi aż do nieba!« —

A tłum co chwila rośnie,A nędzarz sznury targa,I płynie z jękiem dzwonówOgromna, głośna skarga.

— »Z podgórza ApeninówZbiegała mi winnica,Ot, szmatek świętej ziemi,Z rodzica, z prarodzica...

»Ten mały szmatek ziemi,To było wszystko moje...A w chacie matka ślepa,A w chacie dziatek troje.

»I żyliśmy swą nędzą,Łaknący nieraz chleba...— Ach, bijcie, bijcie, dzwony,Od ziemi aż do nieba!

»A nad tem gniazdem mojemSęp latał, człek bogaty...Zagorzał do winnicy,Zagorzał do mej chaty.

»I związał garść srebrnikówI sądy kupił niemi...— Ach, bijcie, bijcie, dzwony,Do nieba aż — od ziemi!

»I otom dziś bez dachu,I gniazdo me zburzone...— Umarła Sprawiedliwość!...E morta la Ragione!...«

I targa nędzarz sznuryI spiże grzmią wzburzone,A lud w ulicy klęknął —— È morta la Ragione!...

Dziewczęta w krasnych chustachW poszeptach w pierś się biją:— A wiecznyż odpoczynek...A zdrowaś bądź, Maryjo!

Comments

Loading comments…