Faun śpiący
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
Postać śpiącego Fauna. Ta mi się zostałaW oku... Postać najcichsza, najśmiertelniej białaI najśmiertelniej smutna, jaką kiedy dłótoZrobiło wizyą smutku, w marmurze wykutą.
Tyle wód, lądów tyle dzieli mnie od niego,A przecież oczy moje co dnia w ciemność biegąSzukać tego oblicza nieśmiertelnej bieli...Tyle wód, lądów tyle mnie od niego dzieli!
I zdaje mi się jeszcze, że tam przed nim stoję,Że widzę go, tych ramion odrzuconych dwojeI tę głowę bolesną, zwróconą w błękity,Głowę oskarżającą, choć wzrok ma nakryty.
Nad starą rzymską willą noc cicha się czyni.Zagasł świat dla tych oczu spalonych pustyni,Zagasł żar, co te żyły naprężał i tętna...Nad starą rzymską willą noc czyni się smętna.
Faun zasnął. Z nim zasnęły palące ościenieŻądzy, śmiech i szał zasnął, a duch nieskończeniePokrzywdzon w ciele tego półboga, półzwierza,Nagle odklęty, w lazur skrzydłami uderza.
Jaki ból zbróździł czoło! Jaka rąk omdlałość!Księżyc prześwietlił złotem marmurów tych białość,Podniosła się oddechem pierś cicha i senna...Jaki ból! Jaka nad nim gwiaździstość bezdenna!
Faun zasnął. Już rozkoszą zmęczył się i strudził.Wtem, w zwierzu nasyconym — anioł się obudziłI przypomniał ojczyznę i załamał ręce,Anioł w szale poczęty, a zrodzony w męce.
Ja wiem, jak się ta krzywda nazywa i skarga:To dwoistość istnienia, co świat cały targa,To rozłamanie ducha i myśli i woli!Ja wiem, jak się ta krzywda nazywa, jak boli.
I na wieki tak będzie, zostanie na wieki:Pęd ducha lecącego w świat lepszy, daleki,I ciężar ziemi, skrzydła co łamie w tym pędzie...Na wieki tak zostanie. Na wieki tak będzie.
Comments
Loading comments…