Faun tańczy
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
Kapitoliński tańczy Faun,Zaklęty w marmur boski,Rozkoszą życia dyszy mu pierś,Pierś naga i bez troski.
Miękką się linią grzbiet mu gnie,Subtelne grają kości,Uderza stopa w bachiczny rytm,W bachiczny rytm młodości.
Na niskie czoło opadł włos,Na wargach uśmiech leży,Pręży się bioder napięty łuk,Z którego Eros mierzy.
Dwa dźwięczne dyski w ręku wzniósł,W takt je do skoku trąca,
Widać, jak w żyły nabiega krew,Krew bujna i gorąca.
Zanim pogoni Nimfę w gaj,Już w ogniach ku niej błyska,Już czuje nagą, białą jej pierśI miękkość wrzosowiska.
Jeszcze nie płomień, lecz już żarW schylonem oku pała,Jeszcze nie puhar, lecz woń i smakJagody winnej ciała.
Jak świeży gaj! Jak piękny świat!Jak kipią życia miody!W pląs nieśmiertelny puszcza się FaunFaun grecki, wiecznie młody.
Hellady śmierć, co białą skrońZłożyła w mirt i róże,I łoskot Romy zwalonej w gruz,Przetańczył w tym marmurze.
Zmieniała ziemia bogi swe,Zmieniało niebo pana,A w białej willi wciąż tańczył Faun,Cezara Hadryana.
I padł na niego ruin pył,Proch przysuł go wiekowy,A w nieśmiertelnym pląsie swym FaunNie podniósł nawet głowy.
Zaczem wyjawił kształty swe,Z nieposkromioną siłąMłodego piękna, co wieki trwa,Jakby się dziś zrodziło.
I nad rozpaczą naszych dni,Nad starym światem duchaKapitoliński tańczy znów FaunI świeżem życiem bucha.
Comments
Loading comments…