Mewy

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

Nad modrą toń wykwitły, trysnęły kaskadą,Na rozstrzęsionych piórach niosą morza piany,Lecą w słońce, jak obłok złotem malowany,I wiankiem się róż białych na powietrzu kładą.

Giną, gasną, uchodzą w tęczę jakąś bladą...Wtem ciśnie zdechłą rybę pachoł wpół pijany,A wnet ostrzem przecina błękity krzyk szklanyI na żertwę spadają zwichrzoną gromadą.

O serce, między niebem a ziemią zaklęte!Serce, rozjęciem skrzydeł na zorzach aż święte,Anielskie wzloty twoje w jutrzenkach się ważą...

Lecz niech los-pachoł ciśnie wpółzgniłą zanętę,Wnet ty, o najsrebrzystsze, ty, o wniebowzięte,Z krzykiem żądzy nań spadasz i zwierzęcą twarzą.

Comments

Loading comments…